www.mamboteam.com
 
piątek, 03 kwiecień 2020
 
 
PAULINA - BLOG. 16.04.2017 polskanightingale. TABULA RASA Drukuj E-mail
piątek, 21 kwiecień 2017

box1209969_1920

Tabula rasa

Lato 2014

Nasza seniorka w domu opieki, 102-letnia Teresa, zaczęła płakać. Objęłam ją ramieniem. Próbowałam ją pocieszyć, ale wywołało to odwrotny efekt.


- Co my bez ciebie zrobimy... – wyszlochała, zanosząc się łzami. O tym, że odchodzę, usłyszała w złym momencie. Właśnie miała zaostrzenie choroby. Z trudem łapała oddech przez przewlekłą obturacyjną chorobę płuc. Jest to choroba nieuleczalna, charakteryzuje się ograniczeniem przepływu powietrza przez drogi oddechowe. Wszelkie medyczne działania mają na celu poprawienie komfortu pacjenta i spowolnienie procesu choroby. Dolegliwość ta niosła za sobą nieprzyjemne objawy, takie jak kaszel, uczucie ciasnoty w klatce piersiowej i duszność. Krótkotrwałą ulgę niosły inhalacje i leki. Jednakże choroba ta może prowadzić do niewydolności oddechowej, a z nią walczy się już w szpitalu. A Teresa nie zamierzała być już hospitalizowana, jej życzeniem było umrzeć w domu.

Po domu opieki rozniosła się już wieść, że odchodzę. Zamierzałam się wyprowadzić jedynie 50 kilometrów od Manchesteru. Nie jest to dużo, obiecywałam współpracownikom i przede wszystkim sobie, że będę odwiedzać to miejsce, gdzie swoich podopiecznych pokochałam jak członków rodziny.


sunrise1688097_1920


Co skłoniło mnie do tak nagłej przeprowadzki? Wśród wiadomości na portalu randkowym znalazła się jedna, która mnie zaciekawiła. Pierwsza randka, później kolejne. On z innego miasta. Odwiedzaliśmy się co weekend. Raz on przyjeżdżał do mnie, raz ja wybierałam się szybkim pociągiem do jego miasta. Zobaczyłam, że można zacząć żyć inaczej, zaczęłam poznawać nowych ludzi. Zachłysnęłam się zabawą, imprezami do rana, suto zakrapianymi alkoholem. Szybko usłyszałam zapytanie o wspólne mieszkanie. Na początku ucieszyłam się, ale i przeraziłam tym tempem. No i zdarzyło się coś, co przyśpieszyło moją decyzję.

- Zapłacę ci, żebyś się wyniosła – zaproponował Karol. Współlokatorzy - Karol ze swoją dziewczyną - mieli trudności w wynajęciu swojego mieszkania. Nadal mieszkali w trzecim pokoju, o metrażu dwa na dwa metry, i kombinowali, jak poszerzyć swój horyzont. Z zazdrością spoglądali na mój dwuosobowy pokój, w którym było pełne umeblowanie, a u nich mieścił się jedynie materac i wąska szafka. Czekali, aż zechcę się dobrowolnie wyprowadzić, wspomagając to ciągłym obgadywaniem i tworzeniem dziwnych historii na mój temat.

Propozycja Karola nie tyle mnie zaskoczyła, co bardziej zmotywowała do myślenia o wyprowadzce. Wtedy odczułam, że w tym mieszkaniu nie mogę już dłużej zostać. Po prostu mnie tu nie chcieli, nie pasuję do obrazka. Propozycja przeprowadzki do nowego miasta zaczęła bardzo mi odpowiadać. Po prostu tak miało być.

Rozpoczęłam od szukania pracy w nowym mieście. Wrzuciłam swój życiorys na stronę internetową, zajmującą się rekrutacją pracowników. Rozdzwoniły się telefony. Tego się nie spodziewałam. Pielęgniarki w Anglii są bardzo poszukiwane, młode Angielki niechętnie podejmują się studiów na tym kierunku. Rekruter zaplanował mi na jeden dzień trzy rozmowy kwalifikacyjne.

W każdym z domów opieki trzeba było zdać odpowiedni test z leków, było też trochę pytań sprawdzających poziom języka angielskiego. Żaden z tych trzech domów nie przypominał mojego w Manchesterze.

- Chcesz dostać się później do szpitala? Jeżeli przyjmiesz pracę w naszym domu opieki, później na pewno ją dostaniesz – powiedział rekrutujący mnie Hindus. Złożyłam już aplikację do szpitala jakiś czas temu, bez odzewu. Musiałam wziąć inną pracę.

- To nie jest zwykły dom opieki. To placówka oceny pielęgniarskiej. Tu masz szansę się dużo nauczyć. Pacjenci, którzy zostali wypisani ze szpitala, a jeszcze nie radzą sobie sami w domu, przychodzą do naszej placówki. My oceniamy tutaj, czy wymagają pomocy opiekuna przychodzącego trzy razy dziennie, czy całodobowo, czy raczej trzeba wysłać ich gdzie indziej, na przykład do domu opieki czy na oddział rehabilitacji – uśmiechnięty Hindus dalej opowiadał w superlatywach o ofercie pracy i przekonywał mnie, bym ją przyjęła. Zadałam kilka pytań, o zarobki, benefity, o liczbę pacjentów przypadających na jedną pielęgniarkę. Wszystko brzmiało bardzo dobrze. Jeszcze tego samego dnia, zmęczona rozmowami o pracę, ale zadowolona z siebie, trzymałam w ręku wstępną umowę. Czułam, że będę tu bardzo szczęśliwa.


box1209969_1920


W Manchesterze, w dzień przeprowadzki, pakując powoli swoje rzeczy w kartony, wspominałam tutaj spędzony czas. Szkolenia z różnic w pielęgniarstwie w Derby, pierwszy dzień w pracy, wizyty rodziców i nowe znajomości. Tak wiele się zmieniło, od kiedy tu przyjechałam. Drzwi od domu zatrzasnęłam za sobą ze złością, bo pokłóciłam się na samo zakończenie ze współlokatorami o niesprawiedliwe rozliczenie rachunków. Ach, ten „piniądz”. Mimo że w końcu udało się ustalić, komu po ile, ciągle czułam niesmak spowodowany nieprzyjemnym rozstaniem.

Zostawiłam Manchester za sobą. Na widok nowego domu westchnęłam z ulgą. Nowa praca, nowe miasto. Stoke on Trent. Tym razem miałam oparcie, nie byłam sama. Zaczynałam znowu budować coś od początku. Od nowa. Czysta karta.


home1247155_1920

PRZEJDŹ DO BLOGA - http://jakpachniepiniadz.blox.pl/2017/04/Tabula-rasa.html

 
wstecz   dalej »
 
Top! Top!