www.mamboteam.com
 
Strona główna
poniedziałek, 21 sierpień 2017
 
 
10 MAGICZNYCH MIEJSC KOCIEWIA. Kociewska wieś Widlice Drukuj E-mail
wtorek, 01 sierpień 2017


Widlice to mała wieś leżąca na południu powiatu tczewskiego w gminie Gniew, dawniej w powiecie kwidzyńskim (do 1920 r.), gniewskim (1920 – 1932), potem w tczewskim i gminie Opalenie (1934 – 1954 i 1973 – 1976). Usytuowana jest na zalesionym wzniesieniu u zbocza skarpy wiślanej.


Rozpościera się stąd przepiękny widok na żywiołową rzekę, ochronne wały, groble i starorzecza. Patrząc w dal spogląda się stąd na urodzajną nizinę z jej zielonymi łąkami, falującymi polami zbóż i łąkami. Stąd widoczna jest też panorama Kwidzyna z zamkiem i katedrą. Obecnie Widlice to teren leśny z rezerwatem florystycznym, a pas nadwiślański obejmuje program ochrony obszarów przyrodniczych „Natura 2000”. Po dawanej świetności pozostały niektóre budynki, cmentarz ewangelicki, budynek szkoły oraz liczne wspomnienia, podania i legendy.

Historia oparta o pomnik, gospodę, śliwki i most


Dawniej dla mieszkańców Tczewa, Kwidzyna, Gniewu, Nowego i innych pobliskich miejscowości Widlice były traktowane, jako „raj wakacyjny” i wycieczkowy. Punktem docelowym był usytuowany na wzniesieniu, na skraju lasu wyrastający ku górze pomnik w kształcie obelisku. Wzniesiony ok. 1881 r. dla uczczenia jubileuszu 60-lecia pracy Tajnego Radcy Rządu Pruskiego Gottlieba Schmidta (ur. 1800 r.), który pełnił tę funkcję w Kwidzynie w latach 1829 – 1881, działając „ku chwale Prus Zachodnich i Kwidzyna“ poprzez projektowanie oraz budowę obwałowań Wisły i innych urządzeń hydrotechnicznych. Celom rekreacyjnym dla przybywających gości służyła też gospodą leśna z ogródkiem kawiarnianym, usytuowana na północ od pomnika przy skarpie wiślanej, otoczona lasem. W latach 1913-1923 właścicielem był Max Schulz z Kwidzyna.
Widlice były również zagłębiem śliwkowym dzięki licznym sadom i odmianom śliw oraz produkcji powideł. Tutejsze śliwki i powidła, przyrządzane według specjalnych receptur, były przedmiotem handlu m.in. w Gdańsku. Produkty śliwkowe też przyciągały tu gości.
Szczególnego znaczenia nabrały Widlice na początku XX w., kiedy projektowano, a następnie w latach 1905 – 1909 budowano most kolejowo drogowy przez Wisłę, pomiędzy Widlicami a Opaleniem. Wtedy miejscowość zbliżyła się do Kwidzyna.






Miejsce spotkań i rekreacji

W końcu XIX w. elita społeczności kwidzyńskiej uczyniła tę wieś miejscem swych spotkań i wycieczek młodzieży szkolnej i stowarzyszeń zawodowych. Najpierw dojeżdżano tu promem z Korzeniewa, a następnie od 1909 r. mostem przez Wisłę. Z Tczewa, Gniewu i Nowego przybywały parowe statki pasażerskie. Wyprawy do tej idyllicznej wsi cieszyły się dużym powodzeniem. Po powrocie do Polski w 1920 r. i ukształtowaniu granicy polsko-niemieckiej na Wiśle oraz po rozebraniu niedawno zbudowanego mostu w 1928 r. Widlice zostały odcięte od Kwidzyna. Dla Kwidzyna leżącego w Niemczech Widlice położone w Polsce pozostały miejscem symbolicznym dla panowania niemieckiego, co upamiętniał pomnik Gotliba Szchmidta oraz wspomnienia dawnych wypraw rekreacyjnych i wycieczek.
W okresie II Rzeczpospolitej (1920 – 1939) przybywali tu goście z Tczewa, Gniewu, Nowego i Grudziądza, korzystając z regularnej żeglugi wiślanej. Funkcjonująca tam przystań wiślana, karczma z terenem rekreacyjnym i pięknym widokiem, otoczona lasem, zachęcała do pobytu. Po utworzeniu jednostki wojskowej w Gniewie, jej żołnierze byli tu częstymi gośćmi.





Widlickie konflikty problemami politycznymi


Po dojściu Adolfa Hitlera do władzy w Niemczech w latach 30-tych XX w. narastał konflikt polsko-niemiecki, który powodował też małe konflikty w samych Widlicach i na granicy usytuowanej naprzeciw, po prawym brzegu Wisły w Korzeniewie.
Często przy granicy państwa prowadzącej po prawej stronie Wisły, w Korzeniewie i Janowie „urządzano krzykliwe zabawy z buńczucznymi śpiewami np. „Deutschland Deutschland über ales” (tłum. „Niemcy, Niemcy nade wszystko”), „Siegreich werden wir Polen schlagen” (tłum. „Zwycięsko będziemy Polaków bić”).
W 1933 roku w pasie polskim w Korzeniewie naprzeciw Widlic doszło do strzelaniny sprowokowanej przez Niemkę, udającą się wraz z innymi na łąki dzierżawione przez niemieckich gospodarzy nad Wisłą (pomiędzy Wisłą a granicą państwa po jej prawej stronie). Nie chciała ona okazać dokumentów i mocno się awanturowała z polskim strażnikiem Straży Granicznej. To spowodowało reakcje pozostałych Niemców i obrzucenie budki strażniczej kamieniami. Osamotniony polski strażnik zaczął strzelać. Słysząc strzelaninę na łodziach przypłynęli mieszkańcy Widlic. Wtedy prowokatorka wraz z pozostałymi atakującymi Niemcami uciekła za granicę. Mieszkańcy Widlic przybyli do strażnika zapytać, czy nie doznał jakiegoś szwanku. Wykorzystała to prasa niemiecka pisząc, że „polski strażnik, rzucił się na spokojną dziewczynę niemiecką”. Straż Graniczna była pełna podziwu za postawę mieszkańców Widlic, którzy zdobyli się na taki zryw. To wydarzenie spisał Józef Ceynowa, wtedy nauczyciel w Dąbrówce, na podstawie osobistej relacji kaprala SG, zob. „Prowokacja graniczna” w: KMR nr 15 z 1996 r.

Aktywność propagandowa Niemców, także tych miejscowych, powodowała reakcję polskich ugrupowań narodowych m. in. w Widlicach. Punktem zapalnym stał się stojący od wielu lat w lesie widlickim, pomnik Gotliba Szchmidta – Niemca zasłużonego dla regulacji Wisły, na którym znajdował się też wizerunek kanclerza Ottona Bismarka, prześladowcy Polaków. „Kiedy jednak u jego stóp [od 1938r. BB] pojawiały się świeże kwiaty, gdyż z Kwidzyna zaczęły się przez Wisłę przewalać do zacisznego kącika na widlickiej górze coraz głośniejsze wycieczki [Niemców z Prus Wschodnich BB], a miejscowa młodzież niemiecka składała na jego miecz [Bismarka BB] ślubowanie wierności Rzeszy, musiał zniknąć” - pisał Tadeusz Jasiński w powieści „Bóg wezwany na rozstrzelanie”, wyd. w 1986 r., napisanej na podstawie osobistych przeżyć starszego brata, pochodzącego z Półwsi. W maju 1938 r. młodzi uczniowie szkoły policji, przebywający rekreacyjnie w Widlicach, przy udziale młodzieży z okolicznych wsi na znak protestu i pokazania Niemcom, że tu jest Polska, zniszczyli ten pomnik. „Rozległo się kucie u podstawy pomnika (…). Kiedy ładunki dynamitu były założone, (…). (…), wnet odezwały się z dala [z pobliskiej sali w Widlicach, gdzie był festyn BB] gromkie okrzyki: Hurra! [gdy poinformowano ich, że za chwilę pomnik będzie wysadzony BB]. A zaraz potem zabrzmiała dostojna przygrywka Roty. Na to hasło trzech mężczyzn podeszło znowu pod pomnik. W rękach trzymali pudełka zapałek. (…) nagle wstrząsnęło górą. Jeden wybuch, za nim drugi (…). Z dala (…) zbliżał się krzykliwy tłum uczestników majowego festynu. Weszliśmy znowu na placyk i zobaczyliśmy rumowisko. (…). (…) orkiestra (…) zagrzmiała Mazurkiem Dąbrowskiego. (…) Tu ludzie, z którymi poczułem się zespolony (…) razem gardłowałem: niech żyje Śmigły – Rydz! (…). (…), poczułem się pewny tego, cośmy krzyczeli. Wierzyłem, że jesteśmy silni, zwarci, gotowi!” - pisał w powieści T. Jasiński „Bóg wezwany (…)”. Ten patriotyczny opis wybuchu może nie był aż tak efektowny, jak pisze autor, i trzeba było ręcznie burzyć pomnik, gdyż Irena Patter z Opalenia wspominała: „Pamiętam, jak młodzi chłopcy ciągnęli liny zapięte do wierzchołka pomnika, by go przewrócić”.















Pochodzenie i wspomnienie Józefa Czyżewskiego


Z Widlicami jest związana jest postać Józefa Czyżewskiego (ur. 25 grudnia 1857 w Widlicach, zm. 21 października 1935 r. w Gdańsku) – polski drukarz, działacz narodowy w Gdańsku, wydawca gazet polskich m.in. Gazety Polskiej, współzałożyciel Zjednoczenia Zawodowego Polskiego, działacz Naczelnej Rady Ludowej, Gminy Polskiej w Gdańsku oraz Macierzy Szkolnej. Jego imię nosi szkoła w Opaleniu.

Zmierzch świetności


Tragiczny w skutkach okres II wojny, brak mostu na Wiśle do Kwidzyna, stopniowa likwidacja żeglugi wiślanej po 1945 r., likwidacja szkoły oraz socjalistyczna gospodarka niesprzyjająca aktywności prywatnej spowodowały, że tętniące życiem Widlice zamierały. Dawana gospoda została zamknięta i rozebrana, handel śliwkami i powidłami podupadł, szkołę przeznaczono na mieszkania, cmentarz ewangelicki ulegał dewastacji. Pozostały tylko wspomnienia po dawnej świetności.

Wieś utrwalona przez malarzy i poetów

Malowniczy krajobraz zwabiał naturalnie do Widlic XIX-wiecznych malarzy i rysowników. W 1855 r. kwidzyńska oficyna Konstantego Gustawa Kantera wydała ceniony album z widokami Wisły i miast nad nią leżących, który już w 1875 r. dyrektor Królewskiego Gimnazjum Max von Toeppen określił jako antykwaryczny rarytas. Były w nim litografie von Latke’go według rysunków F. W. Bergiusa. Wspaniałe położenie Widlic inspirowało nie tylko plastyków. Zostały one uwiecznione również w literaturze. Pisze o tym Harald Kohtz w artykule „Fiedlitz – damals”. Valentin Raymann (1795-1857), profesor Królewskiego Klasycznego Gimnazjum, który pisywał utwory literackie i między innymi popełnił balladę „Święta Dorota z Prus”. Utwór ten utrzymany w romantycznej manierze wzniosłości i uniesienia niewart byłby szczególnej uwagi, gdyby nie jego zadziwiająca fabuła. Znany żywot prostej kobiety Doroty Schwartze z Mątów Wielkich (ur. 1347), matki licznej gromadki dzieci i żony płatnerza z Gdańska, która została pustelnicą w kwidzyńskiej katedrze – w wierszowanym utworze Raymanna przybiera nieoczekiwany przebieg. Dorota jest tam szlachetnie urodzoną panną, śmiertelnie zakochaną w powracającym z krucjaty rannym rycerzu o imieniu Fidelin (bo pochodził z Fiedlitz [Widlic BB]). Pomimo czułej opieki swej lubej, Fidelin romantycznie umiera, a zrozpaczona Dorota każe się zamurować w kwidzyńskiej katedrze, w celi z widokiem na Fiedlitz [Widlice BB] i tam dokonuje żywota rozpamiętując niespełnioną miłość. Tak to opisał autor tekstu „Fiedelitz – Widlice”, na stronie eKwidzyn: http://forum.e-kwidzyn.pl/viewtopic.php?t=1867





Legenda z błogosławioną Dorotą z Mątów w tle


Na podstawie wspomnianej ballady „Święta Dorota z Prus“ powstała legenda objaśniająca nazwę tej wsi, która została opublikowana w pracy Otto Korthalsa, Chronik des Kreises Dirschau, wyd. w Bonn 1969 i przetłumaczona przez tłumacza, Natalię Piotrowską z Koszalina. Poniżej jej treść.

„Pewien szlachetny Prusak o imieniu Fiedelin tak bardzo podziwiał i upodobał sobie pobożne i pogodne podejście do życia świętej Doroty, że nie odstępował jej na krok i cały czas przebywał w jej otoczeniu. Nie mógł się bowiem nadziwić, że potrafi ona, nie przejmując się drwinami i szyderstwami innych ludzi, oddawać się sprawom niebiańskim. Święta Dorota urodzona we wsi Mątowy już w najmłodszych latach przejawiała swą pobożność. W wieku siedmiu lat została przypadkowo oblana wrzątkiem i ku wielkiemu zdziwieniu wszystkich przeżyła, co wydawało się wówczas cudem. Od tego czasu dobrowolnie odprawiała pokutę w formie postu i czuwania, a także chłostania swego delikatnego ciała. Za pomocą rozżarzonego żelaza zadawała sobie rany, do których wkładała później wrząca wodę lub gotujący się tłuszcz, by ból stał się jeszcze silniejszy. Wierzyła, że w ten sposób zrozumie męki, jakie za grzechy tego świata musiał na krzyżu znosić nasz Zbawiciel.
Podjęła ona swego czasu również pielgrzymkę do Rzymu. Podobno podczas całej wyprawy i podczas długiego pobytu w Rzymie przespała tylko jedną noc. Miesiącami codziennie odwiedzała siedem największych kościołów Rzymu, zimą udawała się do nich boso, a także przyjmowała tylko niezbędny do przeżycia pokarm. Po pewnym czasie wróciła do Gdańska odwiedzając po drodze Kolonię.
Zachwyt Fiedelina przybrał jeszcze bardziej na sile, gdy pobożna Dorota postanowiła przybyć do Kwidzyna, by tam dać się wmurować w celę klasztorną katedry i przy codziennym umartwianiu ciała i odprawianiu modlitw oczekiwać końca swego żywota. Ponieważ nie mógł się pogodzić z tym, że rozstał się z nią już na zawsze, udał się na wierzchołek góry znajdujący się po przeciwległej stronie i stamtąd tak długo codziennie z tęsknotą spoglądał na katedrę, aż ze smutku zmarł. Od tej pory wzgórze to zostało nazwane jego imieniem – Fiedlitz (Widlice)”.










Legenda z Janem z Jani w tle

W początkowym okresie wojny trzynastoletniej 1454 – 1466 popularną postacią na Kociewiu i Pomorzu Nadwiślańskim był Jan z Jani, wsi położonej obecnej gminie Smętowo Graniczne, gdzie była jego siedziba i dobra ziemskie. To on był przywódcą szlachty pomorskiej zorganizowanej w Związku Pruskim i organizatorem powstania zbrojnego przeciw Krzyżakom w 1454 r. Został pierwszym starostą gniewskim i wojewodą pomorskim (od 10. 05. 1454 r.) z nadania króla Kazimierz Jagiellończyka. Po wypędzeniu Krzyżaków jego siedzibą był zamek w Gniewie. Podczas bitwy pod Chojnicami we wrześniu 1454 r. dostał się do niewoli krzyżackiej. Zwolniony w 1457 r. zamieszkał w Starogardzie, gdzie zmarł w 1461 r.

Jego postać, jako przywódcy powstania zbrojnego, była na Kociewiu bardzo popularna, stąd liczne legendy i podania. Zachowane wśród ludu podanie mówi o potyczce z Krzyżakami. Według tej legendy, „Jan z Jani pewnego letniego wieczora został przyparty w rejonie Widlic do Wisły przez nagle pojawiający się przed nim oddział krzyżacki. Podjęcie walki z wrogiem groziło mu śmiercią lub niewolą. Postanowił więc odskoczyć, przeprawiając się na drugi brzeg Wisły. Ale kto wie, jakby ta przeprawa się skończyła (noc mgła, szeroka wezbrana rzeka), gdyby nie księżyc, którego światło odbijało się od tafli wodnej. Płynąc więc na swym rumaku w ślad za odbijającym się w wodzie półksiężycem, wnet szczęśliwie osiągnął przeciwległy brzeg. Przepłynąwszy krzyknął z radości: „Ostałem się, a herb mój nazywam Ostoją” (w środku tarczy herbowej miecz krzyżacki i dwa przystające do niego półksiężyce). A co się stało z oddziałem krzyżackim? Legenda podaje, że wnet skrzyknęli się chłopi i za pomocą wideł rozprawili się z nimi i że właśnie stąd bierze się nazwa Widlyce, dziś Widlice. Tak to opisał Józef Milewski w przewodniku „Opalenie i okolice” wyd. w 1988 r.

Przedstawiona legenda nawiązuje do niepotwierdzonej historycznie potyczki, jaka miała miejsce pod miejscowością Widlice, w gminie Gniew. Jan z Jani miał wiele potyczek na tym terenie i być może ta opisana w legendzie też się odbyła. Legenda wyjaśnia też pochodzenie nazwy miejscowości Widlice od wideł, którymi chłopi pokonali Krzyżaków. Jednocześnie wyjaśnia wizerunek herbu Jana z Jani – miecz i półksiężyce, które pomogły mu w wyjściu z opresji – ostać się, stąd wzięła się nazwa herbu – ostoja.

Występowanie nazwy wsi w źródłach i jej znaczenie

Nazwa wsi Widlice występuje w źródłach pisanych w postaci: Fiedlitz 1777, Widlice 1781, Fidlicz ok. 1790, Fiedlitz 1879, Fidlice 1880, Fidlice, niem. Fidlitz wieś włościańska –1881, Fiedliz 1888, Widlice tak nazywa lud Fidlice 1893, Fiedlitz 1895, 1906, 1910, Fidlice albo Widlice (niem. Fiedlitz) 1920, Fidlice (Fidlitz) 1925, Widlice obszar dworski, wieś 1926, Widlice 1927, Widlice (Fidlitz) 1928, 1933, 1936, 1938, Fiedlitz 1940, Fidlitz 1944, Widlice, wieś 1967, Widlice wieś sołecka 1979, Widlice – lic, wieś sołecka, 1982, Widlice 2012. Widlice to pierwotna nazwa patronimiczna z przyrostkiem -ice od nazwy osobowej Widł lub Witel notowanych w SSNO. W okresie zaboru pruskiego pierwotne Widlice zastąpiono Fidlice Fiedlic. Ciekawy jest zapis w SGKP z 1893 roku „Widlice tak nazywa lud Fidlice (…); jest to zapewne pierwotna nazwa tej wsi”. To wskazuje na przekształcanie się pierwotnej nazwy polskiej Widlice w niemiecką Fiedlitz. Po powrocie do Polskie w 1920 r. wrócono do pierwotnej nazwy polskiej nazwy w postaci Widlice.


Bogdan Badziong
















Fot. Tadeusz Majewski







 
wstecz   dalej »
 
Top! Top!