www.mamboteam.com
 
Strona główna
czwartek, 23 listopad 2017
 
 
ANTONI CHYŁA. To polowanie miało dać nam poprawę w odstrzale dzików Drukuj E-mail
czwartek, 02 listopad 2017


Pierwsze w tym roku polowanie zbiorowe w naszym Kole odbyło się 29 października 2017 w obwodzie nr 298. Prowadzącym był kolega skarbnik Paweł Szreder, pomocnikami Maciej Kasiarz i Paweł Manuszewski. Polowanie to tym się różniło od dotychczasowych, że po raz pierwszy zostały użyte specjalnie sprowadzone psy (sfora kilka psów myśliwskich). Byłem przekonany, że w pewnym stopniu da ono nam poprawę w odstrzale dzików, jaki nałożono na wszystkie koła w Polsce w związku z walką dotyczącą afrykańskiego pomoru świń.
 Zgodnie z przyjętymi zasadami zgłosiłem do prowadzącego kolegi Pawła Szredera fakt mojego udziału w polowaniu. W trakcie rozmowy wskazał, że chętnych z Koła jest niespecjalnie dużo, lecz być może zaproszeni goście pozwolą na zwiększenie frekwencji.




Sobota nie napawa optymizmem co do pogody, gdyż deszcz i wiatr dają się we znaki. Wspólnie ze Sławkiem Kuklińskim udajemy się na polowanie. Od Sławka dowiaduję się, że kolega Jan Kołosiński nie będzie na polowaniu, gdyż choruje. Po drodze zabieramy Sławka kolegę Ryszarda Różyckiego, który chce być naganiaczem. Po dojechaniu na miejsce zbiórki jesteśmy zaskoczeni ilością samochodów i myśliwych. Rozpoznaję Michała Włodarczaka, Romana i Krzysztofa Sonnweldów, seniora i juniora Marków Tawlińskich, Zbigniewa Rybaka, Daniela Pustkowskiego, Patryka Banaczeka, Czesława Krocza, Waldemara i Zygmunta Kuklińskich. Nie wymieniam wszystkich, gdyż będę wspominał ich w relacji z polowania. Witamy się z wszystkimi uczestnikami polowania.






Prowadzący dokonuje odprawy myśliwych i naganiaczy. Podaje ilość pędzeń. Pokazane zostają psy biorące udział w tym polowaniu, należące do podkładaczy Arka Płotki i Marcina Wyszkowskiego. Odbywa się losowanie stanowisk. Wylosowałem kartkę z nr 8. Polujemy na 24 myśliwych. Dotyczy to tych, którzy zostaną rozstawieni przez prowadzącego. Ciekawostką jest, że w dzisiejszym polowaniu korzystać będziemy z podwody do przewożenia myśliwych, którą ciągnie ciągnik z przednim napędem (okaże się, że taki ciągnik spełnia swą funkcję z uwagi na rozmokniecie dróg leśnych i polnych).




Pierwsze pędzenie odbywa się przy przelotnych opadach deszczu i wichrze. Po mej lewej stronie staje kolega Maciej Kasiarz, z prawej strony mam kolegę Marka Tawlińskiego seniora. Obok mnie pomiędzy Markiem siada fotograf Jakub Neumann, który chce robić zdjęcia i okaże się, że udało mu się zrobić lisa, który uszedł z miotu. W oddali słyszę strzały. Jestem pewien, że strzelano do jeleni, ale to były strzały do lisa. Słyszymy gon psów (szczekanie, ujadanie psów goniących zwierzynę) i padają kolejne strzały. Zauważam wybiegającego z miotu psa. Później okaże się, że za tym psem musiano się udać, gdyż się oddalił. Ustalono to oczywiście na podstawie „czypi-esu”, gdyż każdy pies miał założoną obrożę z antenką. W tym pędzeniu kolega Roman Sonnenweld strzelił łanie. Przemek Lewicki miał również wychodzące jelenie z miotu, lecz nie strzelał.





Udajemy się na drugie pędzenie, lecz jest przerwa na posiłek, gdyż koledzy jadą po psa, który się oddalił. W drugim pędzeniu po lewej stronie mam kolegę Romana Sonnenwelda, a po prawej kolegę Kazimierza Spejnerowicza. Trochę czuję dziwnie, gdyż za plecami mam uprawę kukurydzy, gdzie za szkody wyrządzone przez zwierzynę zapłaciliśmy odszkodowanie ponad 10 tysięcy złotych. Korzystam z krzesełka myśliwskiego (laski) i obserwuję dwie sójki, które odpoczywają na gałęzi drzewa. Kolega Roman oddaje trzy strzały i, co dziwne, sójki nie reagują zerwaniem się i odlotem. W tym pędzeniu psy również głoszą gon i od naganiacza dowiaduję się, że były dziki i jelenie. W tym miocie do dużego dzika strzelano dwukrotnie. Pierwszy strzelał Tomek Łabuński - bez efektu. Drugi strzał - mojego sąsiada Romana był trafny. Jelenie miał w tym miocie kolega Krzysztof Sturgulewski, ale ze względu na warunki bezpieczeństwa nie oddał strzału do nich. Natomiast kolega łowczy Krzysztof Bąkowski pozyskał sarnę koźle.

W trzecim pędzeniu moim lewym kolegą jest Krzysiu Sturgulewski, a z prawej Paweł Szreder. To miejsce gdzie jesteśmy jest przepiękne. Dzięki opadłym liściom na ziemi mamy przepiękną kolorystykę. Ja co prawda nic nie widziałem, lecz koledzy składali się do strzału, ale nie strzelali. Mi udało się im strzelić zdjęcie w pięknym krajobrazie. W tym miocie kolega Daniel Dworakowski pozyskał sarnę koźle.




W trzecim miocie po lewej stronie mam Krzysia Sturgulewskiego, a po prawej stronie Daniela Dworakowskiego. Wyznaczone miejsce nie jest idealne, gdyż rosnące dość potężne sosny uniemożliwiają dobrą obserwację. W sumie mogę się przesunąć trzy metry w prawo lub lewo, ale to nic nie da. Najważniejsze że mamy nawiązany kontakt wzrokowy przez podniesienie ręki i spokojnie ładuję naboje do broni. Patrząc na wprost widzę przesuwające się jelenie. Gestem ręki pokazuję Danielowi, lecz on ze względu na podszyt nie widzi ich. Obserwując stare sosny, które się dość mocno kołyszą, zauważam przebiegające jelenie. Co prawda zdążyłem oddać strzał do cielaka, lecz był on spóźniony. Daniel po strzale zauważył te jelenie, lecz nie strzelał. Również Krzysiu widział je, lecz nie były na strzał. Po chwili na tropie pojawiły się trzy psy, które głosiły i wrócił w miot. Słyszeć było kilka strzałów, z czego okazał się jeden trafny - kolegi łowczego Krzysztofa, pozyskując łanię.





Prowadzący podaje, że kolega Piotr Radomski ze swymi psami sprawdzi, czy zwierzyna do której strzelano została trafiona. Później okaże się, że sprawdzenia Piotra dały wynik negatywny. Po prostu jest coś takiego jak pudlarz. I całe szczęście że znalazł się ktoś z kolegów, który spudłował do byka i medal pudlarza powędrował do niego, a nie do piszącego jak i innych kolegów, którzy na dzisiejszym polowaniu spudłowali.




Ostatnie pędzenie. Po mej lewej stronie mam kolegę Piotra Dondorowicza i, co ciekawe, ja poza kolegą naganiaczem Błażejem Walkowskim nic nie widziałem. Co prawda kolega Błażej poinformował, że w miocie był dzik szafa. Słyszałem gon psów i trzy strzały. Byłem pewien, że strzelano do dzików.




Prowadzący zbiera myśliwych i dojeżdżamy do miejsca, gdzie strzelano. Tym razem wycinek podszedł pod lufy Dawida Raduńskiego, który strzelił trzykrotnie do niego. Tego dzika przez moment widział kolega Piotr Rudnik, lecz nie był na strzał.






Wracamy na miejsce zbiórki, gdzie koledzy układają pokot. Kolega prowadzący Paweł pyta się mnie, czy kończymy, czy czekamy na Piotra i Macieja, którzy pojechali sprawdzić z psami strzały oddane do zwierzyny. Proponuję, aby poczekać, gdyż sam kiedyś przerabiałem ten temat, gdy szukałem z psem zwierzyny, a już koledzy mieli załatwiony pokot i biesiadowali. Były przypadki, że nie padło słowo podziękowania, gdyż biesiada po polowaniu była najważniejsza, ale to była przeszłość.






Wracają koledzy z poszukiwań i odbywa się tradycyjny pokot. Prowadzący ogłasza króla polowania, który został kolega Roman Sonnenfeld, który pozyskał łanię jelenia i wycinka. Wice królem zostaje kolega Krzysztof Bąkowski, pozyskując łanię jelenia i kozę. Medalem pudlarzy udekorowano kolegę Marka Taflińskiego seniora.






Sygnalista kolega Patryk Banaczek odtrąbił sygnały myśliwskie: jeleń, dzik, sarna i lis na rozkładzie. Padły podziękowania za dyscyplinę na polowaniu, miłą atmosferę, za bezinteresowną pomoc w świadczeniu transportu do przewozu myśliwych, dla podkładaczy psów i kolegów naganiaczy. Pięknie niosły się dźwięki sygnałówki pożegnanie z knieją, gdzie w rogu odbijały się płomienie palącego się ogniska. Sygnalista Patryk należy do KŁ Bór Rytel. To tam tegoroczna nawałnica powaliła las w ich dzierżawionym obwodzie i dlatego z takim namaszczeniem grał, gdyż wie, że wystarczy kilka chwil, aby nie istniał bór. Podczas biesiady w powietrzu roznosił się zapach bigosu i pieczonej na ogniu kiełbasy.




Ps. Pomimo fatalnej pogody polowanie to wypadło świetnie. Z punktu finansowego Koła to można powiedzieć, że w przypadku przeliczeń to wychodzi, że zwierzyna nie pokryłaby kosztów organizacji polowania. Szkoda że bateria w komórce mej siadła i nie mogłem wykonać końcowych zdjęć.

Skórcz dnia 30.10.2017 rok Antoni











 
wstecz   dalej »
 
Top! Top!