www.mamboteam.com
 
Strona główna
sobota, 17 luty 2018
 
 
ANTONI CHYŁA. Spotkanie lisiarzy w Pażęcach Drukuj E-mail
sobota, 10 luty 2018



Sobota 3 lutego 2018 roku dla myśliwych Zarządu Okręgu PZŁ w Gdańsku była dniem, który przejdzie do historii łowiectwa jako II Okręgowe Polowanie Na Lisy. To, że doszło do organizacji tych łowów, to zasługa dwóch myśliwych. I tak pierwszy, który zapoczątkował i prowadzi, to kolega Józef Kitowski - Sekretarz KŁ Nr 19 „Drop” Gdańsk, członek Komisji Hodowlanej ds. Zwierzyny Drobnej ZO PZŁ w Gdańsku i Prezes Stowarzyszenia Perdix w Rajkowach. Drugi to kolega Zdzisław Kamieniecki - Skarbnik KŁ „Szarak” Tczew, przewodniczący tejże komisji przy Zarządzie, jak i gospodarz woliery kuropatw ZO PZŁ w Gdańsku na terenie wsi Rajkowy, w której prowadzi się hodowlę kuropatwy pod kątem introdukcji jej w województwie pomorskim.

Czytający musi wiedzieć, że ci koledzy są wspierani przez myśliwych z ich kół, jak i z innych. Do wszystkich kół w okręgu Józef skierował pisma informujące o tym wydarzeniu wraz z zaproszeniem na uroczyste zakończenie. W naszym przypadku Koło to pismo otrzymało już 5 października 2017 roku i na posiedzeniu Zarządu scedowano realizację na łowczego Koła. Łowczy miał również zorganizować chętnych do wyjazdu na pokot do Pażęc.

2 lutego 2018 skontaktowałem się telefonicznie z łowczym, który poinformował, że nie ma chętnych na wyjazd, pomimo że lisy zostały pozyskane przez myśliwych naszego Koła na polowaniu. W tym przypadku pozostało mi tylko zabrać się z kolegami z KŁ Szarak w Tczewie, gdzie łowczy kolega Jan Mazurowski jechał do Pażęc z siedmioma lisami na pokot. Samochodem podróżowali jeszcze: kolega Zdzisław Kamieniecki, Kazimierz Bigus i ja. Nie wliczając przy tym lisów. Po przyjeździe na miejsce stwierdziliśmy, że nie jesteśmy pierwszymi, bo są już koledzy z innych kół, którzy mieli już swoje lisy ułożone na pokocie. Jasiu ułożył swoje, lecz przedtem musiał zgłosić u organizatorów, co przywiózł.

Józek zaangażował swego syna Bartka z małżonką Joanną i ich znajomych, którzy odpowiadali za logistykę, organizację pokotu i biesiadę. Na pokocie tym razem było 173 sztuk lisów, 4 sztuki jenotów, 1 sztuka norki amerykańskiej, 2 sztuki tchórzy i 6 sztuk kun. Ten pokot jak i oprawa muzyczna w osobach trzech sygnalistów była perfekcyjna. Dla wszystkich uczestników była kawa, herbata i ciasto.

Tradycyjnie Józef rozpoczął i prowadził ten uroczysty pokot. Wszyscy myśliwi, którzy dostarczyli na ten pokot strzelone drapieżniki, otrzymali nagrody. Oprawa muzyczna sygnalistów idealna. Odegrano sygnały zgodnie z obyczajem myśliwskim. Pięknie płonęły szczapy drewna i dźwięk rogów niósł się aż do Stężycy. Rozmawiając z łowczym Koła Diana z Gdyni kolegą Łukaszem Szadurą stwierdziliśmy, że takich Józków potrzeba nam więcej w łowiectwie. Być może Józek odbiera jako lekarz inaczej dzisiejszą atmosferę wobec myśliwych, że po zapaści następuje poprawa, być może ma rację.

Dziwne tylko było, że nikt z zaproszonych wójtów czy starostów nie przybył na tę uroczystość, jak również sponsorzy nagród. Józek poinformował, że wszyscy podziękowali za zaproszenie, lecz ze względu na inne obowiązki nie mogą uczestniczyć dzisiaj. Można to odebrać również, że teraz jest taki czas, że niekorzystnie się wychodzi, jak jawnie się popiera łowiectwo. Nie było również przedstawicieli Okręgowej Rady Łowieckiej.

Teraz jest moda, aby najlepiej zlikwidować łowiectwo, i tym samym myśliwych, i pozostawić wszystko naturze. W moim przypadku odpowiadam wszystkim, którzy pytają mnie, jaki jest mój punkt widzenia, że jeśli ktoś ma działkę 10-arową z ziemniakami, to w przypadku stonki może tam być w przybliżeniu pięć larw, które co prawda mogą żerować na łętach ziemniaczanych i nic wielkiego się nie stanie, a warunek dodatkowy to nieskładanie jaj przez dorosłe osobniki, gdyż w przypadku składania wylęgłe larwy pożrą liście i nie będziemy mieli nic z ziemniaków. Tak jest w przypadku zwierzyny i trzeba na to wszystko spokojnie spojrzeć i widzieć wszystkich od rolnika, leśnika, mieszkańca miasta i wsi, a kończąc na myśliwym.
W przypadku lisa mamy do czynienia z wyselekcjonowanym drapieżnikiem, który jest wszędzie, w lesie, na polach, na terenach wiejskich i w miastach. Czy my widzimy, jakie robi spustoszenie wśród zwierzyny i ptaków? Nie! Po prostu tylko podziwiamy jego futro i przebiegłość. Natomiast innego zdania są osoby, którym bezczelnie w biały dzień zabija drób. Z relacji mieszkańca Skórcza pana Wojciecha Świadczyńskiego dowiedziałem się, że lis pozabijał kury. Płot z siatki nie stanowił żadnej przeszkody, gdyż przechodził po nim jak alpinista. Na terenie wsi Wolental w jednym dniu załatwił tylko 9 sztuk kur niosek młodych. W okresie letnim proponuję zobaczyć przy norach leżące cewki (nogi) koźląt saren A jak to ma się do zająca, czy królika... A ptaki na gniazdach? Począwszy od kaczki, kuropatwy, bażanta, przepiórki, łyski, słonki, na cietrzewiu i głuszcu kończąc. Ten pokot pokazuje, że pomimo polowań na drapieżniki, nie ma spadku populacji.

W tym roku akces do polowań Józkowi potwierdziło 40 kół łowieckich i tak: z Gdańska Bekas, Cietrzew, Drop, Hodowca, Jedność Knieja, Kulik, Łowiec, Ryś, Sokół Kolejarz, Szarak, Tur, Żbik i nr 209 Bóbr; Gdynia Im. Wojskiego, Jenot, Nr 1, Ponowa, nr 297 Diana, nr 319 Grom, 326 Łoś, nr 500 Bielik; Pruszcz Gdański Słonka, Cyranka i nr 286 Sokół; Kościerzyna Słonka, Dzik, Nemrod i Żuraw; Kartuzy Głuszec i Łabędź; Wdzydze Bór; Lipusz Jeleń; Wejherowo Jeleń; Okoniny Leśnik; Czersk Lis; Skórcz Łoś; Sierakowice Słonka; Tczew Szarak i Malbork Szarak. Dla lubiących cyfry podaję, że średnia strzelonych drapieżników na koło wyniosła 4,65 sztuk, a w przypadku samego lisa to 4,3 sztuki.

Jak oceniano lisa w latach 1955 w oparciu o „Przewodnik – Informator Łowiecki” cytuję: „Lis występujący sporadycznie jest pożyteczny, gdyż spełnia rolę sanitarną, występując natomiast w nadmiernej ilości niszczy zwierzostan, łowi bowiem młode sarny, zające, króliki i ptactwo łowne”. Natomiast w wydanym w roku 1946 przez Spółdzielnię „Las” w Warszawie „Małym Przewodniku Leśnym” drugie wydanie poprawione i uzupełnione „Przewodnika Gajowego” wydanego w Grodnie w 1938 roku, praca zbiorowa pod redakcją K. Korzeniowskiego i J. Kostyrki poświęcono lisowi taki zapis cytuję: „Lis. Najpospolitszy ssak drapieżnik w całej Polsce. Cieczka w lutym; suka nosi 9 tygodni i pomiata w kwietniu 3-6 sztuk szczeniaków. Gwara myśliwska: samiec - pies, samica - suka, liszka: ogon - kita, nos - wietrznik. Polowanie: z naganką, z ogarami, z jamnikami, podjazd, wykurzanie z jam, zasiadka przy padlinie”.

Tak podając, co mówiono na temat lisa ileś lat temu, wypada nam tylko dodać, że po pokocie odbyła się biesiada, gdzie sygnaliści grą umilali nasz pobyt. Również oryginalna orkiestra kaszubska grała do czasu podania pieczonego dzika. Można było poznać smak żurku, bigosu, kiełbasy z wody i pieczonej, ciasta różnych rodzajów, kawa i herbata. Cudowne były nalewki serwowane przez organizatorów biesiady jak i kolegów myśliwych. To wszystko odbywało w klimacie swojskim, w gospodarstwie agroturystycznym. W czasie biesiady siedząc z panią Jadwigą i jej mężem Janem, Michałem i jego ojcem, Józkiem, Kazimierzem, Zdzisławem, Jasiem Mazurowski dowiedzieliśmy się, jak można zrobić gulasz z serc gęsi dzikich. Ten przepis przekazała nam pani Jadwigi. Nie zapisałem, a tylko nagrałem na dyktafon. Nagranie okazało się słabe, ale wyłowiłem najważniejsze rzeczy. Serca gotować w wodzie na ogniu, po uprzednim przekrojeniu na cztery części. Po pewnym czasie zlewamy wodę i serca jeszcze raz pokroić na mniejsze kawałki i ponownie zagotować w nowej wodzie. Po ugotowaniu obsmażyć na patelni na tłuszczu, może być smalec. Podsmażyć cebulkę, dodać przyprawy - liść laurowy, angielskie ziele, przecier pomidorowy, majeranek. Zalać bulionem i gotować na wolnym ogniu. Ten gulasz ma mieć smak anielski i rozpływa się w ustach. Cóż, żegnamy się z organizatorami i udajemy się do domu. Wykonałem kilkanaście zdjęć, które przybliżą atmosferę tego wydarzenia, a nam bezpośrednim uczestnikom pozostaną okolicznościowe znaczki.

Skórcz dnia 08.02.2018 rok Antoni





































































 
dalej »
 
Top! Top!