www.mamboteam.com
 
Strona główna
wtorek, 25 luty 2020
 
 
Rewitalizacja, czyli mistrzowie blagi Drukuj E-mail
niedziela, 22 luty 2009

Twarzą w twarz – cz. VII



- Wie pan, panie Bogdanie – zastanawiam się, czy ten tytuł „Mistrzowie blagi” jest odpowiedni. Czy to jest dobre słowo blaga?

- Dobre. Blegierstwo w znaczeniu kręcenia. Kręcić, cyganić, kombinować, bujać, bajerować, picować. Podaję za „Słownikiem synonimów polskich”.

- Czyli nie naruszymy tu niczyjego dobrego imienia. Bo słownik prawdę mówi. Poza tym wymienił pan przecież bardzo cenne umiejętności. Tytuł mistrza blagi ja przyznaję byłemu prezydentowi Zbigniewowi Kozłowskiemu za hasło „Starogard miastem przestrzeni wspólnej”.

- To jest niepodważalny, uznany mistrz blagi. Ta blaga skończyła się blamażem i tego pana na arenie już nie.

- Może przypomnijmy, co się pod tym hasłem kryło.

- Chodziło o likwidację barier architektonicznych dla niepełnosprawnych. Osiem lat bito pianę na temat pewnej oczywistości, że trzeba zrobić to, co nakazuje zdrowy rozsądek, bez wytycznych Unii Europejskiej.

- Ale ciągle się o tym mówiło - „Miasto przestrzeni wspólnej”. Ładne słowa. No i ile znaczą. Że miasto jest jednak przestrzenią wspólną, a nie niewspólną. Nie ma na przykład specjalnych dzielnic tylko dla... Albo nie ma wstępów dla jakichś innych... No tak, to tylko słowa, bo przecież nie można było ułożyć hasła o przeciwnym znaczeniu. To taka oczywistość. Słowa właściwie puste.

- I o to chodzi. Rzucić hasło. A potem przez osiem lat pozorować prace, organizować zebrania, konsultacje, wymyślać jakieś wytyczne, opracowywać i zlecać opinie. Pozorować pracę i stwarzać wrażenie, że nad czymś się niezwykle poważnie i sensownie działa. Żeby tak myślała opinia publiczna.

- Najzabawniejsze albo najsmutniejsze było to, że kiedy prywatni przedsiębiorcy byli zobligowani rozsądkiem do budowy podjazdów i faktyczną eliminacją tych barier dla niepełnosprawnych i to robili, to w Urzędzie Miasta Starogard Gdański niepełnosprawny nie mógł otworzyć ciężkiej, wiekowej klamki, by złożyć pismo w biurze podawczym.

- Więc sam pan widzi. To zadanie wykonano z poślizgiem ośmioletnim. Konia z rzędem temu, który poda konkretny przykład, co pod tym hasłem zrobiono dużego.

- Czy obecnie widzi pan nowe hasła mistrzów blagi?

- Tak, od 4 lata, a więc już od czasów poprzedniej władzy, pojawiło się nowe hasło REWITALIZACJA.

- Co oznacza przywrócenie do życia i dotyczy starej części miasta.

- Tak. Kiedy do władzy przyszedł Stachowicz, to razem z Wojciechowskim i Żakiem epatują rewitalizacją starego miasta, w tym przede wszystkim Rynku.

- No ale to chyba nie jest źle, że to hasło się tak rozdymało, upubliczniło, jak ogary poszły za nim media, organizuje się spotkania, wyznacza terminy, konsultacje społeczne, dyskusje internetowe... Na pewno zrobiła się już z tego wszystkiego całkiem pokaźna literatura. To chyba dobrze. Pan, jako autor książek, powinien to dzieło docenić. Przecież ono nie jest martwe, jak dzieła Lenina w Bibliotece Gminnej w Morzeszczynie. Bodajże 44 tomy (ale się chłop napisał). A ile napisano o rewitalizacji?

- Wydrukowałem całe dzieło. To około 60 stron maszynopisu. Wszystkie dokumenty. I mnie się skończył tusz w drukarce.

- Najlepsze podróbki tuszu i toneru są...

- Tu trzeba by kupić sporo tego tuszu, bo wydruk na A-4 wychodzi w ogromnych fontach, nie mylić z funtami.

- A może jednak tu słowo funt pasuje, bo jest takie powiedzenie: funta kłaków warte. Jakie to fonty?

- Proszę zamieścić w gazecie przykład. „Program Rewitalizacji Miasta Starogard Gdański (Aktualizacja) 25 czerwca 2008 r.”. Fonty minimum 26 punkty.

- No tak, to duże fonty, nawet bardzo. Może to jest afera? Może władze mają układ z dystrybutorem toneru czy tuszu? Bo wie pan, im większy font, tym więcej go idzie.

- Nie, to nie układ. Tu chodzi o to, żeby odczytał to każdy i żeby poważniej wyglądało.

- Hm... Takie złudzenie: im większe fonty, tym mądrzejsze treści. Czy to jest dalszy ciąg tej blagi „Miasto przestrzeni wspólnej”?

- Dalszy ciąg. Rewitalizacja – hasło, które wypowiada się tak często od 4 lat.

- Ale czy panu nie odpowiada, że tyle szlachetnych i mądrych głów pochyliło się z troską nad przyszłością naszego starego miasta? I chce zrewitalizować, a ostatnio nawet zrobić przeciwwagę dla dwóch handlowych galerii Pastwy i Szwarca – pobudować podziemny parking na 100 auto razem z podziemnym centrum handlowym?

- Czyli chcą wykosić sklepikarzy u góry, doprowadzić do ich ekonomicznej śmierci. Doszli do absurdu - rewitalizować tam, gdzie kiedyś w symbiozie żyły krety i dżdżownice.

- Wydrukował pan i przeczytał dokumenty napisane wielkimi fontami. Co konkretnie kryje się pod tym hasem rewitalizacja?

- Nic.

- Jak to?! Jak nic może się kryć?

- Tak jak pył gwiezdny, też tam go nie ma u góry. To znaczy niby jest, a nie ma. Przykłady... Punkt 4.2.2. „Cele społeczne”. „Cel nadrzędny” – „Poprawa warunków życia i rozwoju społeczności lokalnej”. To jest to nic, bo o kogo chodzi na starówce? Czy chodzi o to, żeby poprawić warunki życia tym, którzy na Rynku handlują adidasami, garniturem, mydłem i powidłem oraz telefonem komórkowym? Ale dalej - pod tym hasłem jest już hasło curiosum, to nawet Einstein by tego nie rozebrał: „Poprawa warunków życia i rozwoju społeczności lokalnej na Rynku”.

- Mnie się to bardzo podoba. Lubię rozwój. Jest jeszcze w naszym powiecie RSP Rozwój.

Całość w najbliższym wydaniu Gazety Kociewskiej.


Twarzą w twarz: Kruszona – Majewski. Inne części znajdziesz na Portalu Kociewia, dział Polityka.

Zobacz powiązane :




 
wstecz   dalej »
 
Top! Top!