STANISŁAW SIERKO. ZAKRUSZKI II - WIOSNA 2011
czwartek, 28 lipiec 2011


Co dalej


co zostało

z wczorajszego przedwczoraj

sprzed zjedzenia adamowego jabłka

z po potopu

z resztek po rozmnożonym chlebie

niedopitym winie weselnym

i ostatniej kolacji


co zostało

z podartych portek dzieciństwa

zielonej nadziei szkolnej ławki

pustej kieszeni z chudym indeksem

i szarym paskiem papieru

od kasjerki


co zostało

z ciepła nocnej lampki

nad kołyską córki

z meblowania pierwszego mieszkania

kupowania pierwszego samochodu

i z wszystkich pierwszych razów


co zostało

z wczorajszego przedwczoraj

i z ostatniego miłosnego wiersza

o niewiadomym CO DALEJ


14.04.2011



Czytając Kinga


Chciały nakarmić dzikie kaczki

Matka i jej dwie córki

To było wczoraj

Chyba lód się zarwał

Bo ciało matki znaleźli opodal

Pod mostem

A ciała dziewczynek popłynęły o wiele dalej

Lżejsze były więc prąd rzeki łatwiej je toczył

To było wczoraj

A dzisiaj

Przyszło na to miejsce o wiele więcej ludzi

Sypali okruszynki chleba

I rzucali na lód bukiety kwiatów.


10.03.2011


Dokąd jej było tak spieszno

W dniu nagłej śmierci Claudii Heill


Dokąd jej było tak spieszno

W środku nocy

Prawie nad ranem

Mieszkała na szóstym piętrze

Przecież mogła zjechać windą

Albo zbiec po schodach

Była tak bardzo sprawna

Obsypana medalami judoczka

Mistrzyni

Dokąd jej było tak spieszno

Tyle razy padała na matę

Bezpiecznie

Tyle razy powstawała

aby walczyć dalej

uczyła innych radości zwyciężania

zawsze uśmiechnięta

zawsze życzliwa

dokąd jej było tak spieszno

właśnie tej nocy

wybrała drogę na skróty

weszła na parapet szeroko otwartego okna

i skoczyła

ostatni raz w życiu

dokąd jej było tak spieszno


01.03.2011


Droga do sadu


nie chcę aby było dobrze

dobrze mają łańcuchowe psy i papugi


chcę przejść do następnej klasy

po czerwonym pasku


nie chcę aby było lepiej


nigdy nie naprawię dziury w płocie

do sadu sąsiada


06.04.2011



Filiżanka prababci


Tak delikatnie krucha krągłość

Prababcia z niej herbatę piła

Sto lat na szklanej półce stała

A wczoraj się, niestety zbiła.


Ostatni świadek dni minionych

Prababci nikt już nie pamięta

Płacząc sprzątałem potłuczenia

A Ty mi mówisz…sentymenta.



Gimnastyka poranna


biała podkoszulka

jeszcze bardziej podkreśla

nieproporcjonalną smukłość kościstych rąk

rozśmiesza poranne koguty

gdy gimnastykuję się

tuż przed wschodem niebieskiej nadziei

i nie ma w tym żadnej aluzji politycznej

ani zachęty do szyderstwa


w tym swoistym obrzędzie

Nieprzespanej Nocy

Oparzonych Dni

i Marzeń

to wcale nie jest komedia


rozwibrowane ręce wyją

jak skrzydła spadającego śmigłowca

ból gra na ksylofonie żeber

biała podkoszulka srebrzy się

mokra od łez

wystraszyłem koguty

i zapomniały obudzić ludzkość


mimo to

niebieskie słońce

powoli wschodzi

04.04.2011



Gwiazdozbiór Barana


znowu się pasjans z gwiazd rozsypał

nie potrafię nieustannie

tłumaczyć niepotrzebnego cierpienia

gwiazdozbiór Barana roztrzaskał się

o Skałę Ciszy

i spada parzącymi perseidami

jak grzechy lżejsze od śniegu

wszystko się poplątało

nawet kręte ścieżki Biblii

i skrzydła Anioła Stróża


nie potrafię nieustannie

tłumaczyć niepotrzebnego cierpienia

tupanie w połowie drogi

pomiędzy niewiarą a ciepłem

nazbyt krótkie i niepewne kochanie

wszystkie kominki świata

dymią bezwonnym czadem

cienie dzików rozpłaszczają się

na prześcieradłach sufitów

nie mogę zasnąć

pasjans z gwiazd znowu się rozsypał

15.04.2011


Inna

nie znałaś jej?

to niemożliwe

wszyscy ją znali

całe miasto

mijali na ulicy

z uśmiechem

albo z uśmieszkiem

czasem nawet z nią

pogadali

taka była

Inna niż inne

oczy miała

takie dziecinne

chyba nawet była szczęśliwa

dużo ludzi przyszło

na pogrzeb

i na stypę

nawet o niej

w gazecie wspomnieli

no i tyle

nie znałaś jej?

już jej nie poznasz.

17.03.2011


Jestem echem


Jesteś słowem

A ja echem

Jesteś czasem

Ja pośpiechem

Jesteś wodą

Ja gaszeniem

Jesteś słońcem

A ja cieniem

Jesteś rzeką

A ja mostem

Jesteś mchem

A ja porostem

Jesteś drzewem

Ja jemiołą

Jesteś orłem

A ja gołąb

Jesteś czarą

Ja jak wino

Jesteś skutkiem

Ja przyczyną

Jesteś kropką

Ja przecinkiem

Wykrzyknikiem

I zaimkiem

Jesteś WSZYSTKIM

A ja

Nie wiem

Czym mam jeszcze być

Dla Ciebie.

10.03.2011


Koncepcja życia


pusta klatka na złote kanarki

zamiast drewnianego krzyża nad progiem


skóra dzika przed kominkiem

gorącym jak konfesjonał


wino na podniesienie

ciśnienia

a zamiast chleba krakersy


dzwon giełdy w południe

jak szklanka na podwodnym okręcie


znowu podniesiono podatek

na obrączki

04.04.2011


Kondolencje


w nasze czarne ramiona

chował się cichy ból

przestrzeń znikała

rzeźbiona serdecznymi gestami

ugłaskane słowa przechylały się

jak płaczące wierzby

drżały jak osiki


jeszcze

na witkach wierzbowych

nie rozkwitły delikatne listki

nadziei wielkanocnej


powiedz mi

dlaczego tak się pospieszyłeś

przecież zaprosiliście mnie na święconkę

04.04.2011


Miłość


zawsze była w pobliżu


w kołysce

przybiegała gumowym smoczkiem

i plastikową grzechotką

potem

wyoblała tekturowy tornister

i biały kołnierzyk

przypinany do fartuszka

na maturze

czerwieniła się podwiązką

i pożyczoną maskotką

wplotła się nieśmiało

w weselny bukiecik

i podglądała Cię

w noc poślubną

nie chciała nawet

zdemaskować się na porodówce

z cesarskiej dyskrecji

znużona codziennością

coraz częściej

zasypia jeszcze przed kolacją

ale nadal jest

w pobliżu

nieopodal

na wyciągnięcie ręki

05.04.2011



Miłość


zawsze była w pobliżu


w kołysce

przybiegała gumowym smoczkiem

i plastikową grzechotką

potem

wyoblała tekturowy tornister

i biały kołnierzyk

przypinany do fartuszka

na maturze

czerwieniła się podwiązką

i pożyczoną maskotką

wplotła się nieśmiało

w weselny bukiecik

i podglądała Cię

w noc poślubną

nie chciała nawet

zdemaskować się na porodówce

z cesarskiej dyskrecji

znużona codziennością

coraz częściej

zasypia jeszcze przed kolacją

ale nadal jest

w pobliżu

nieopodal

na wyciągnięcie ręki

05.04.2011


Na dobry sen


dzisiaj zasnę

bez puchowego wiersza

pod głową

przykryję się kamieniem

takim jak babcia Rózia kładła

na beczkę kiszonych radości

aby trwały przez całą jesień i zimę

dzisiaj nie muszę

łykać Norwida na sen

ani liczyć baranie straty

nawet nie muszę

bujać sam siebie kołysanką

aby zasnąć


07.04.2011


Nie mogę uwierzyć



jakże one stęsknione zbyt długim drżeniem czekają niecierpliwie pewne

śledzą marszczenia pączków co się na liście wygładzają

i na bazie puszyście pieszczotliwe

jakby przeprosić chciały za zbyt długą zimę

wierzę w powrotną zieloność drzew


jakże się ziemia bezgrzesznie przed pługiem wiosennym rozpłaszcza

jakże miłośnie rozwiera długie nogi redlin na miliony ziaren

łapczywie je w sobie zagnieżdża wygłodzona zimową tęsknotą

wierzę w zwielokrotnione zmartwychwstanie ziaren


ale w Twoją miłość

nie mogę uwierzyć

tak do końca

12.04.2011


Nie wierzysz

Nie wierzysz – mówiła miłość – w to

że nawet z dyplomem zgłupiejesz

że zanudzisz talentem…”

x. Jan Twardowski „Poczekaj”


karminowa czerwień łososia zalanego krwią

rosochate rogi łosia przyprawione przez klępę

perła schowana przez milionera w szarej muszli małża

kora czeremchy pachnąca migdałową laską

pojedyncze życie przepiórki

zmarła kuzynka rozmawiająca przez sen

wycieczka do Peru

dziewczynka z zapałkami

i krasnoludki sierotki Marysi

nawet niebo i piekło


wierzysz w to wszystko

logicznie


miłość jest jednak niewiarygodna

nielogiczna

nie wierzysz


15.04.2011


Niedowidzący


Nie dostrzegam żyłek na drżących listkach osiki

Nie potrafię ominąć srebrzystej misternie pajęczyny

utkanej między drzewami naszego lasu

Z trudem odnajduję jesienne prawdziwki

wychodzące wprost pod moje nogi

Kiedyś nawet wszedłem w sam środek gniazdka

uwitego tuż pod lasem w niewysokiej trawie

Były w nim trzy maleńkie pstre jajeczka

Żadnego na szczęście nie uszkodziłem

Tak wiele moje oczy nie dostrzegają

Obiecuję

Pójdę do okulisty

24.03.2011


Nielotni


trzepoczemy niezdarnie

poranionymi skrzydłami

nielotni jak kuropatwy

czy patwokury


mordujemy bezduszne

budziki niedospania


wykręcamy pracowicie

ósemkowe piruety etatów

prasujemy twarze

popołudniową lekturą

szeleszczących gazet


automatyczne pralki

rozgrzeszają z brudów


potem kolorowe seriale

o nie naszej miłości


lekkie kolacje

gorące kąpiele

i płaskie jak katafalk

bezsenności


i tak dzień za dniem

trzepoczemy niezdarnie

poranionymi skrzydłami

11.04.2011


Nieprzespane noce


znowu nie przespałem nocy

układałem pod powiekami

nasze role

rozdzielałem zadania


rano osuszę ocean

abyś przeszła suchą nogą

do ziemi nieobiecanej

i wyzbieram wszystkie obłe kamienie

zalegające dno

wyłapię płaskie ryby


jak wrócisz

ugotujesz te kamienie

w słonej wodzie

zmiękną jak chleb

i na słońcu usmażysz ryby


przyjdą tłumy gości

zwabione apetycznym drogowskazem dymu

nie podamy wierszy na deser

syci nie potrzebują poezji


a ja znowu nie przespałem nocy

04.04.2011


Nieteologiczna gwiazda


nie sprawdzałem rozkładu jazdy

nie planowałem żadnego wyjazdu

pojawiłaś się nagle

nadniespodziewanie

nadnieoczekiwanie

jakby urwana z gwiazdozbioru Barana

tak kusząco jaśniejąca

przewróciłabyś w głowach nawet trzem mędrcom

chociaż to bardzo nieteologiczne

nie mogłem zgrzeszyć obojętnością

kropli deszczu spadającej z najwyższego liścia

opuściłem dyplomowaną logikę

i poszedłem za gwiazdą

do niewiadomego Ni-kąd

15.04.2011


Nieustanne sprzątanie


nieustannie sprzątam

nic nie może się zmarnować

szare wróble czekają na najdrobniejsze okruszynki czerstwego chleba

pocztowe skrzynki puchną pustką niepotrzebnych promocji

telefony płaszczą się od głupich dowcipów

śmieszne pamiątki straszą szkaradnością

czerwony notes wypłowiał datami miłosnych spotkań

nawet blizny śmieją się zabliźnianiem i odrzucają białe bandaże


wszystko wyrzucamy na śmieci


nieustannie sprzątam

nic nie może się zmarnować


to wszystko przez kochanie niemożliwego

tyle śmieci po miłościach które się rozleciały

popsuły

15.04.2011


Niewidoczna cisza

Zamiast nekrologu


niewidoczna cisza

wysypała się na śliski bruk nierównych kamieni ułożonych niezdarnie

przed drewnianym kościółkiem

cisza jak piasek

którym zimą posypywałeś ośnieżoną ścieżkę

do nadziei


nikt nigdy idąc do Ciebie

nie potknął się


w czterech ponieśli drewnianą trumnę

schudłeś przed ostatnią podróżą

zawsze troszczyłeś się o innych

04.04.2011


NOC


znowu ta czarnowłosa idiotka

tańczy z gwiazdami

zamiast tulić się i pieścić

całodzienne poranienia


zamykam oczy

i nie mogę zasnąć


w nocnym autobusie

kasuje bilet pijany wiersz o miłości

zapomniał na którym przystanku

powinien wysiąść


zamykam oczy

i nie mogę zasnąć


07.04.2011


Podziel się radością


Podziel się tą radością jak chlebem

Podziel się tą miłością zmartwychwstania

Podziel się uśmiechem i dobrym słowem

Podziel się solą

I sobą



Wielka Sobota

Zamiast nekrologu


przyszliśmy chyba wszyscy

jak na Pasterkę

ale Ciebie już nie było

wśród żywych

przyszliśmy chyba za późno

skonałeś na krzyżu

stanęliśmy w długiej kolejce

całowaliśmy Twoje krwawe rany

i złożyliśmy ciało w grobie

chyba nikt nie płakał


sporo tych chyba


pewne jest tylko

jutrzejsze Zmartwychwstanie


Rozczochrana Berenika


Kto Ci dał skrzydła nocy

Rozczochrana Bereniko?


Złoty księżyc

Fryzjer w czarnym fotelu

Plecie warkocz zaplata

Uśmiechnięty konduktor sprawdza gwiazdy


Wszystko jest pomiędzy wczoraj a jutro

Dzisiaj nie istnieje

To wyłącznie próba opisu


Chwilę temu napisałem to

co napisałem przed chwilą

Za chwilę napiszę to

co napiszę za chwilę


Wszystko jest

pomiędzy

Rozczochranymi włosami Bereniki

26.04.2011


Ławeczka


łatwiej uwierzyć w Boga

niż w to, że mnie kochasz


wybierzmy ławeczkę drewnianą

w parku niezapomnienia

gdzieś pod niewinnie białą brzozą Iwaszkiewicza

na której niepewność wiersze żłobi

gdzieś na krawędzi codziennego smutku Norwida

przy sadzawce

przywracającej jasność widzenia Herberta

i ona musi być niebieska

z pięciolinią szczebli jak u Kameckiego

i aby obok kamień leżał Pasierba

zwyczajny

polny jak mysz

kamień jest poetycko niezbędny

jak róża Szymborskiej

znajdziemy KIEDYŚ taką ławeczkę


a ks. Twardowski nieustannie nas przynagla


łatwiej uwierzyć w Boga

niż w to, że mnie kochasz

16.04.2011


Zaproś zielonego motyla


zaproś mnie

zielony bandaż

na złamaną gałąź

wiosennie zakwitniesz na nowo


zaproś mnie

zieloną jaszczurkę

na oderwany ogonek

nauczysz się przywracania


zaproś mnie

zieloną żabkę

na bajkowe marzenia

pocałuj

uwierzysz w czary


zaproś mnie

zielonego motyla

na jedną noc

na całe życie

rano umrę

26.04.2011



Zielona miłość


zzieleniałem z miłości

nie wstydzę się i nie boję

kwietniowo kochać

smukłe palmy

i puszyste bazie

w Twoich włosach

w Twoich oczach

w Twoim sercu

zzieleniałem z miłości

niespodziewanie wiosennie

aż się stoktokrotnie zadziwiły stokrotki

zaszafraniły krokusy

i nawet kot zazdrośnie zamiauczał

wygrzewając się na parapecie

zzieleniałem z miłości

kwietniowo


17.04.2011


Zielony dzwon

Vocem meam a ovime tangit”


Dotknij mnie a usłyszysz

Drzewem odetchnij co liście upieszcza

Oczom łakomym daj motyle skrzydła

Niech widzą kwiaty nektarami miodne


Dotknij mnie a usłyszysz

W bocianim gnieździe uwij kołyskę

Skowronkiem szarym kołysankę śpiewaj

lecz żab zielonych nie całuj o zmroku


Dotknij mnie a usłyszysz

Dzwon na przedświtną rezurekcję

Przy pustym grobie wczorajszego smutku


18.04.2011



A ja cię jednak nie zabiję


A ja Cię jednak nie zabiję

Raczej wskrzeszę

Zmartwychwstaniemy

Po nocy

Po nocach dwóch

Po nocach trzech

Szalonych

To nie grzech.


21.03.2011


Akt pierwszy


kurtyny krajobrazów opadły

bez oklasków

siwo próchnieje niebo

pusta widownia pełznie na scenę


akt pierwszy


więcej światła

więcej zieleni

na szare kartonowe rekwizyty

reżyser zamknął się

w konfesjonale suflera

stracił wątek


to nie antrakt

to pierwszy akt


29.04.2011


Aleja Lipowa

Berlin


Lubisz lip zapach miodny lepki

Pszczół skrzydeł ku nam nawiewany

Lubisz ten zapach nawet tutaj

Na den Linden


Pod Bramą gapiów coraz więcej

Widzisz

Tam właśnie ona łopotała

Biało-czerwona

Tuż obok konia

Tego z prawej

Uważaj, pszczoła

Dziwnie bzyka

Bo ona bzyka po niemiecku


Lubisz lip zapach nawet tutaj


Bez pieśni


Pieśń chciałem Tobie zaśpiewać

o Tobie

solo

sam ułożyłem melodię

i słowa które nie bolą


Gitarę już nastroiłem

struny napięte

lecz grać na gitarze nie umiem

serce pęknięte


I śpiewać też nie potrafię

głosem anioła

ot życie…stepem kuszące

jedźmy nikt nie woła


03.04.2011 po północy


Będę babcią


nie liczę wypłakanych zdrowasiek

bezsennym różańcem łez


rano znów będzie rano

purpurowo różowe

przypudrowane uśmiechem na dzień dobry

wszystko w porządku


nie liczę mijanych w pośpiechu nadziei

przydrożnych kapliczek

w południe tylko dzwony aniołpańskie

i hejnał mariacki

do wyboru

przypominają że MOGĘ wybierać


nie liczę już jednak na NIC

mam to co mam

to moje wszystko


wkrótce zostanę babcią

kolejnych bezsennych nocy

i naprawdę purpurowo różowych poranków

będę szczęśliwa


Nocą z 20 na 21 maja 2011


Biało-czerwona


teraz jesteś

przedświąteczna ONA

biało-czerwona

z miotłą jak proporzec

flaga nad Tobą łopocze

pochylona

na jutro czyste słoneczne

pierwszomajowo świąteczne


teraz jesteś

przedświąteczna TY

w słowach Barki i Roty

religijnie-patriotyczna

pełna nadziei i tęsknoty

w czynie i słowie

w Wadowicach Watykanie w Krakowie


teraz jesteś

przedświąteczna JA

Polska


01.05.2011


Boska komedia


a mimo to

nie tracę nadziei


tak blisko niebo

ono jest pierwsze

i ostatnie

a nawet ostateczne

omijam je

z nieśmiałości


hałaśliwe piekło

słychać z daleka

stary Dante

stoi przy furcie

codziennie

więc przyjdę jutro


dzisiaj

nie chcę stracić nadziei

wracam do czyśćca

na Ziemię


04.04.2011 po północy


Bursztynowa mapa Ptolemeusza


mówią, że wcale go tu nie było

nóg umęczonych wędrówką

nie moczył w Szorycy


a Szoryca wtedy już była

na pewno


została jednak mapa

jak ślad stopy na piasku

utrwalony w bursztynie


20.03.2011 wieczorem


Chór


kamertonem dwuskrzydłym

rozszeleszczasz przedciszę

słyszysz?

chór milcząco skupiony wdycha w płuc miechy powietrze

nim zagrzmi…wybuchnie dwutaktowym śpiewem

słyszysz?

nie wiem

.nie słyszę

wtapiam się w tę ciszę

przed akordem pierwszym

.czterogłosowym

.czekam niecierpliwie….aż wybrzmi

rozbłękitni ciszę…rozedrga membrany napięte czekaniem

tęczą dźwięków omami

już słyszę!

...słyszę!

...śpiewaj jeszcze….jeszcze

.cała jestem muzyką…nadwrażliwych dopieszczeń

śpiewaj…śpiewaj

oplataj…wznoś się…potem opadaj

śpiewaj…śpiewaj

omdlewam

ocuć!

...i dalej śpiewaj…śpiewaj

C wysokie aż boli

i crescendo powoli…milknie glissem sciszanym

wyoblają się ściany…oklaskami krąglone

płonę

bisem ugaś żar serca

śpiewaj

jak cherubin bluźnierca

śpiewaj jeszcze…i jeszcze

czterogłosem i wtórem

ale chóru nie słyszę


dla mnie TY jesteś chórem…


02.04.2011 po południu


Cisza



nocą

głodne skowronki połykają okruszynki gwiazd

niebo ciemnieje a skowronki milkną


cień pająka

wyświetlony na pomarszczonym ekranie

niskiego sufitu

rozpostartego nad łóżkiem

nie niesie krzyża


ćma

conocna przyjaciółka

mojej migotliwej świecy

przysiadła na rezerwowym długopisie

i dyskretnie nieszeleści


nawet ciężarna kotka

śpi puszystą bezdźwięczną nadzieją


czarny telefon

obok półpustej paczki papierosów


o tej porze już nikt nie zatelefonuje


28.05.2011


Zielona miłość


zzieleniałem z miłości

nie wstydzę się i nie boję

kwietniowo kochać

smukłe palmy

i puszyste bazie

w Twoich włosach

w Twoich oczach

w Twoim sercu

zzieleniałem z miłości

niespodziewanie wiosennie

aż się stoktokrotnie zadziwiły stokrotki

zaszafraniły krokusy

i nawet kot zazdrośnie zamiauczał

wygrzewając się na parapecie

zzieleniałem z miłości

kwietniowo


17.04.2011


Czarny parasol


przestało padać

niepotrzebny parasol czerniał

na tle niebieskiego wiernie nieba

speszony parasolnik dreptał nerwowo

po płaskich dowcipach

czekał na Nią

na pointę

rozgrzewał nadzieję kolejnymi papierosami

pąsowa róża więdła z minuty na minutę

jak przedwigilijny karp

już dawno zakończono pieczenie cudzych posiłków

kapitan schodzi ostatni


przestało padać

czarny parasol opuścił skrzydła

jak sztylet owinięty w kiry


02.07.2011 r.


Czego nie zrobić


wierszami rzeki nie zawrócę

choć stopy turkusowe pieszczę

zamiast napoić…ciągle smucę

czego NIE ZROBIĆ mógłbym jeszcze.


Czuję się dotknięty



miłość, której nie widzisz

niczego nie zasłania

to ma sens

miłość jest niewidzialna


miłość, której nie słyszysz

niczego nie zagłusza

to ma sens

miłość jest niesłyszalna


miłość, której smaku nie nazwiesz

niczego nie przesłodzi

ani nie przypali

to ma sens

miłość jest sumą smaków


miłość nie szuka tropu

tego jedynego z zapachów

to ma sens

miłość jest bukietem woni


miłość, której dotyk

jest niebieską pieszczotą

nigdy boleśnie nie zrani

to ma sen

dotknięcie nie jest miłością

to miłość dotyka


czuję się dotknięty


16.04.2011


Dekalog zielonego NIE


Pierwsze

Nie zrywaj zielonych kwiatów

jeśli nie chcesz uwić je w wianek

Drugie

Nie rozpalaj ognia

jeśli nie chcesz ogrzać się przy nim

Trzecie

Nie pytaj

jeśli doskonale znasz odpowiedź

Czwarte

Nie idź

jeśli nie masz zamiaru dojść

Piąte

Nie strzelaj

jeśli nie chcesz zabić

Szóste

Nie śpiewaj

jeżeli nie oczekujesz bisów

Siódme

Nie siej

jeśli nie masz ochoty zbierać

Ósme

Nie grzesz

Jeśli boisz się piekła

Dziewiąte

Nie módl się

jeśli nie wierzysz w Zmartwychwstanie

Dziesiąte

Nie kochaj

jeśli BYĆ MOŻE jest ważniejsze od TAK


20.04.2011

Deszcz


kap


delikatne

niczym anioła pukanie

w niekwitnącą gałąź rajskiej jabłoni


ciche

szeptem niebiańskiej pieszczoty

życiodajnie wilgotnej


kap kap


ośmielone nieprzeczeniem

jak pałeczki nieletniego werblisty

na przedzie dętej orkiestry bożociałowej procesji


niecierpliwe

nieco stremowane


kap kap kap


anioł batutą błyskawicy

przekłuł deszczową chmurę

zagrzmiały złociste puzony

zabuczała tuba

nieletni werblista rozszalał się

trylem pałeczek

nie bacząc na partyturę

rozpadało się na dobre


niepoliczalne kap


02.07.2011 r.


Deszczowa sukienka


dłonie zbyt małe by z nich uwić gniazdo

nawet jak suknia nagości nie skryją


więc deszcz wymodlę

z milionami igieł

nici puszystych z obłoków namotam

i najpiękniejszy z najpiękniejszych jedwab

tęczą utkany przebarwną wykroję


taką Ci suknię sprawię

co nagości skryje


a gniazdo?

jakie mi gniazdo uwijesz?


15.06.2011r.


Matka Polka



Dla wszystkich miałaś czas i serce

Uważna i życzliwa byłaś

Wszystko dla innych poświęciłaś

A Twoje Życie?

....przegapiłaś?


Dlaczego?


dlaczego liście są zielone

niebo niebieskie

a łzy słone

dlaczego ptaki skrzydła mają

dlaczego żywi umierają

dlaczego białym cukrem słodzisz

a białą solą słono solisz

dlaczego się dziwieniom dziwisz

dlaczego wolisz to co wolisz

dlaczego róża jest różowa

burza burzowa

mokra woda

dlaczego zysk jest pozytywny

a szkody szkoda

dlaczego dzieła to są dzieła

dlaczego Jeszcze nie zginęła

dlaczego córka Ciebie kocha

dlaczego szloch szlochaniem szlocha

dlaczego ryba rani ością

dlaczego miłość jest miłością

dlaczego pytasz pytaniami

dlaczego …aż TAK się kochamy


Milion się mędrców nad tym biedzi

Lecz nie znajdują odpowiedzi..


19.04.2011 godz. 20.02


Dlatego


cierpimy dlatego

że czynów radosnych

zbyt mało

na serce

na ciało

a słów raniących

zbyt dużo

na uszy

Niebieska Różo

dla duszy


31.03.2011


Droga do czyścca



spakowałem wszystko

w niebieski koc


spory tobołek


udźwignę


wspomnienia pełne wiary

dzisiaj pęczniejące miłością

z trudem upchałem Nadzieję


To Moje Wszystko


na drogę

do Czyścca


28.05.2011


Jak w lustrze



Drzewo bez wiatru nie zaszumi

Rzeka bez wody nie zapluszcze

Tyś wiatrem wodą moich wierszy

Przeglądaj w nich się

Tak jak w lustrze.



Dwa dni bez

Gdynia


Nawet słońce marcowo ciepłe

Nie wytrzymało tego bólu rozłąki

Zrozpaczone rzuciło się

W falującą otchłań morza

I nastała ciemność

Nad Skwerem Kościuszki

Nad Świętojańską

Nad teatrem i kościołem

Taka ciemna ciemność

Że nawet krzyża

na Kamiennej Górze nie widać


słońce moje

dzieńdoberku codzienny

bądź miłościw mnie grzesznemu


Dwie chwile


nawet jeżeli nie ma

papierowego nieba i piekła

to są TE DWIE chwile

najprawdziwiej

one są

wiarą

nadzieją

miłością

bez względu na dotykalną logikę

one będą zapisane

na kamieniu


gdy ktoś mnie odnalazł aby pokochać

gdy stałem się zbędny aby być


chwila śmierci

jest jednak najważniejszą

chwilą życia


16.04.2011


Dwie prośby


Mam do Ciebie dwie prośby

takie maleńkie, nieduże

połóż na moim grobie garść zakruszek

i niebieskie róże.


27.03.2011


Dymem z grilla


dymem znad grilla wyrzeźbiłem

tak nieuchwytną

tak przemienną

wonną jak maki

w morzu zboża

pszenicznie pszenną


dymem znad grilla smakowałem

ust wiotką chmurność

puszystości

i całowaniem całowałem

miłość miłości.


26.06.2011 r.


Dziękuję


Za to że oddycham drzewem

Gniazdem pieszczę ptaków wykluwania

Uczę uszy słuchania ich śpiewem

Oczy sycę łopotem kochania


Za to że deszczem czuję

Biegnąc pomiędzy kroplami

Tęczą niebo smutku maluję

Kolorowymi parasolami


Za to że w różę mnie wplatasz

Niebieską a kolców nie czuję

Za to że jesteś skrzydlata

Za to serdecznie dziękuję.


06.05.2011


Dziwny wiersz z nielogicznym zakończeniem


zamarzyłem się nad klawiaturą

monotonne klikanie bocianie

łóżko kusi na spanie zasłane

a mi w głowie poezja chmurą


życie pędzi kochanką zieloną

nie dogonię jej złotem jesieni

wierszem złapię….lecz wiersz nic nie zmieni

głowę zrani cierniową koroną


zamarzyłem się nad klawiaturą

piszę, piszę i piszę dla Ciebie

dla mnie? E tam, Ty piszesz dla siebie

a ja jestem…no, którą, którą?


21.04.2011


Etiuda


wierszami nie ukoisz bólu

wierszami ciszy nie zagłuszysz

rymy jak ciernie ranić będą

koronę duszy


poezja nie jest słodkim lekiem

piołunem gorzkim leczy rany

niepewność zwątpień bandażuje

patrz…

przyleciały już bociany


27.03.2011 nocą


Etiuda wiolonczelowa


obejmę Cię jak wiolonczelę

dłonią gryf szyi ujmę czule

między kolana szczelnie wkleszczę

korpus o barwie bursztynowej

smyczek naprężę jak cięciwę

nieco pochylę Cię ku sobie

by śledzić strun Twych rozedrganie

kiedy je smyczkiem będę pieścił

aby śpiewały


17.03.2011 r.


Eureka



zaciskam wszystkie palce na piórze

każdy po kolei

niczym klarnecista ćwiczący gamy

z głowy zwichrzonej wiosenną nostalgią

to nie jest poezja

to nie jest muzyka

oceany słów są już tak pełne

że zalewają całe miasta

pustynie owocują oazami wierszy

na najwyższych szczytach gór

poutykano portrety noblistów

wyssano wszystkie soki

z wymyślonych znaczeń

i jak tu być poetą

niepowtarzalnym jak miłość

właśnie

eureka

tylko miłość jest wybawieniem

nazwaniem ziarnka piasku na plaży

po imieniu

każde ziarnko jest inne

wystarczy dla wszystkich poetów

jeśli uwierać będzie w sandale

pójdę boso

albo na kolanach

jeśli szczęście dopisze

znajdę okruszynek bursztynu

lub perłową muszelkę

zacisnę wszystkie palce

każdy po kolei

na piórze

i będę pisał

nareszcie bez lęku

o miłości


04.04.2011


Gaja siwa


Posiwiałaś tak nagle, mamusiu

Niczym Gaja szronu porankiem

Babciu, babciu Oliwia chce siusiu

Jeszcze chwilę…zajmuję się Jankiem


Posiwiałaś tak nagle, mamusiu

Wnucząt wianek wokoło jak diadem

Tak Cię kocham mamusiu bezcenna

Lecz dopiero za miesiąc przyjadę


Posiwiałaś tak nagle, mamusiu

Jeszcze tylko miesiąc, wytrzymaj

A gdy wrócę z tej Anglii po pracy

To zabiorę Cię mamo…do kina.


17.03.2011


Galatea


Zaklnę Cię w kamień milczenia

Wszak jestem petrografem

I wiersza dłutem wyrzeźbię

Choć nie wiem czy to potrafię


Będziesz mi Galateą

Mych ideałów ziszczeniem

A ja Pigmalion niezdarny

Kochał Cię będę kamieniem.


22.03.2011


Stłuczone lustro


Gdy stłuczesz lustro

Nie płacz proszę

Sześć lat nieszczęścia

Nie przynoszę

W każdym kawałku stłuczonego

Będę zaklęty

hmmm…i co z tego?


Gdybym nie znał koła


To wszystko

potoczyło by się

może inaczej

gdybym nie znał koła


tyle słów

a tak trudno znaleźć to najważniejsze


miałem ocenę celująca z rysunków

lecz nie potrafię namalować kochanej twarzy


kalorymetria nie pojmie

ciepła pieszczoty


żaden instrument nie brzmi tak pięknie

jak wyszeptane kocham


geometria wykreślna

nie wytyczy drogi do serca


tak wiele wiem

tak wiele mam


po co mi

To wszystko

bez Ciebie


20.05.2011


Grób poety

księdza Janusza Stanisława Pasierba

w Pelplinie


wierzę w nieśmiertelność

przecież umarłem


i nie chcę żadnego lastrika

połóżcie kamień

duży

kociewski


i nie płaczcie

jak niewierzący


nie żegnam

do zobaczenia


05.04.2011


Idę na Troję


Puklerz srebrzysty na mym torsie

Łuskami rymów obli zbroję

Idę by walczyć by zwyciężać

Idę pod Troję


Drżyjcie Priamowe niedołęgi

Jam nieśmiertelne toczę boje

Do pięt mi żaden z was nie dorósł

Idę pod Troję


Oblegał będę aż do skutku

Póki mej zemsty nie ukoję

Miecz mój w Parysa serce wbiję

Idę pod Troję


Próżno za murem strachy skrywasz

I próżne są nadzieje Twoje

Zdobędę Ciebie i Helenę

Idę na Troję


Idę i śpiewam pieśń zwycięstwa

Lutnię na miłość Twą już stroję

Jak nie pokochasz, siłą wezmę

Idę na Troję


07.06.2011


Ikony bolesne


Ona?

Żona

On?

Bez żony

Oni?

Grzechu świadomi

chcą grzeszyć razem

Bać się

I kochać

Śmiać się

I szlochać


Ona?

Zdradzona

On?

Rozwiedziony

Oni?

Bolesne ikony


27.03.2011


Innowidz


kałuża

jak pierścionek z lazurytu

lśni w bursztynowej oprawie

błotnistej drogi

odlustrzając błękit

marcowego nieba

i Twoich oczu

dobrze

pójdę do okulisty

posłucham Twojej rady

kochana

przechylasz kokieteryjnie głowę

tajemniczo piękna jak Mona Liza

uśmiechasz się prześlicznie

modrymi oczami

smuklejesz ciepłym

marcowym cieniem

dobrze

pójdę do okulisty

posłucham Twojej rady

kochana.


20.03.2011 r.


Jabłko Eris


Ani Ewa

Ani Eris

Żadnym jabłkiem nas nie skłóci

Wąż niech syczy pieśń najtkliwszą

Hera niech z Ateną walczy

A ja tobie

Afrodyto

Jabłko wręczę

Najpiękniejszej


27.03.2011


Jak Cię kochać?


Jak mam Cię kochać

abyś była

z kobiet kochanych najszczęśliwszą

Abyś się w sobie zapomniała

a jednak wszystko spamiętała

Na całe życie

Jak mam Cię kochać

Abyś chciała

by pieśń ta wciąż się powtarzała

Rankiem w południe w dzień i w nocy

Jakim kochaniem zauroczyć

Jaką pieszczotą Cię zaskoczyć


21.03.2011


Jak pogodzić


jak pogodzić

ogień i wodę

ból i radość

ciało i duszę

nie wiem

a chcę

a muszę


06.05.2011


Jesteś

Etiuda parafilozoficzna


Mówisz Jestem

Skąd wiesz, że jesteś

Czy jesteś pewna, że istniejesz

Realnie

Rzeczywiście

Czy może tylko sama przez siebie

Urzeczywistniasz się

Czy urzeczywistniają Cię

Potwierdzenia istniejących

Podobnie do Ciebie


Jeszcze nie tak dawno

Nie istniałaś

W mojej jaźni

Dzisiaj istniejesz

Jesteś

Z dnia na dzień

Z nocy na noc

Coraz bardziej realna


24.03.2011


Jesteś słowem



wyrzeźbiłem Cię szeptem różowego świtu

wyszeptałem usta i oczy i serce

wyszeptałem tęczę i echo i cień

noc i dzień

i gg i sms

i nk

jesteś SŁOWEM

które Jest

i trwa…


02.06.2011


Jesteśmy


Jak to się stało co się stało

Naiwni mówią – przeznaczenie

Logicznie to wręcz niemożliwe

A jednak stało się prawdziwie


jeszcze nas męczy zaskoczenie

ostrożność szaleć nie pozwala

jeszcze niepewność i niewiara

nas powstrzymują by wysłowić

nazwać gestem

by krzyknąć głośno

Jesteś?

Jestem!

aby zawstydzić zawstydzenia

zapomnieć byłe pamiętania

aby uwierzyć, że się stało

to co się ziścić nam nie miało

zdaniem uczonych i mądrali

a TO się stało

wbrew logice


myśmy się w sobie

zakochali.


22.03.2011


Jutro w spodniach



A one będą ciemnozielone

Butelkowo sztruksowe

Kupimy je JUTRO razem

Wierzchnie

Chociaż nazywają się spodnie

Będę jak Majakowski

Obłokiem w spodniach

Ale nie przesłonię słońca

Czy spodnie mogą być do twarzy?

Nie wiem

Ale wiem, że mogą być do szczęśliwej pary

Zielone spodnie i zielony sweterek

Wszystko będzie zielone

Tylko kiedy

będzie to

JUTRO


18.04.2011


Klucz do Peru


czekasz na róże

jak Magdalena na kamień


a on

po drodze spotkał dziwne ptaki

kormorano-bociany

zagadał się z nimi

opowiadały mu o Peru

będą tam wracały późną jesienią

wymienili się wizytówkami

obiecały, że przedzwonią

przed wylotem

i będzie mógł dołączyć do ich klucza

z osobą towarzyszącą


czekasz na róże

jak Magdalena

kochasz podróże


PS

gwoli wyjaśnienia

bociany nie mają podtekstu prokreacyjnego

a wyłącznie erotyczny

a Ty nie masz nic wspólnego z Magdaleną

to tylko….podmiot liryczny

a kormorany?

.to marzenia leczące rany


Kolejny koniec świata


i znowu zadął anioł siódmy


rozpierzchły pszczoły trzmiele żuki

róże strwożone drżą jak trzcina

brzozy list piszą pożegnalny

na białej korze

zboże makami przysłonięte

krwawi przedchlebnie

miętę i piołun przytulając

stuk racic słyszę

uciekają miedzą zające i jelenie

nawet daniele i ślimaki

jak przed pożarem przeczuwanym


i znowu zadął anioł siódmy


kaczeńce wodę święcą w rowie

konwalie dzwonią jak na stypę

wierzby kropideł pęki stroszą

a we wsi kury rozpłoszone

pospiesznie znoszą jaja w słomę

i kur już pieje

po raz trzeci

po raz ostatni

koniec wieszcząc

co nieuchronnie zaczajony

jak pięść wulkanu


i znowu zadął anioł siódmy


apokalipsa i paruzja

słońce z zachodu się wynurza

grzmią gromy burzy błyskawice

deszcz bębni srebrnym gradobiciem

drewniana furtka w płocie pęka

w oknach gromnice wosk stapiają

dokąd uciekać

w rozmodlenie

klękają malwy na przedprożu

poeta wiersz ostatni pisze

piórem jak w piersi mea culpa

ostatnia kropka

rozgrzeszanie


i znowu zadął anioł siódmy


i wierzę

wierzę

w zmartwychwstanie


25.06.2011 r.


Kwiecień


Poplecił niebo kwiecień szarymi chmurami

Pofastrygował deszczem z rana

W południe, jakby się rozmyślił

I nawiał nieco blasków słońca


Nie nazbyt długo trwał pogodnie

Pod wieczór znowu nastrój zmienił

Zawiał z północy wiatrem mroźnym

Rozkwitające szroniąc wierzby


Przewrotny miesiąc z rzędu czwarty

Stałości uczuć nie rozumie

Lecz minie szybko choć powrotnie

Maj stały będzie przemienieniem


01.04.2011


Lot



utonę w słów miłosnych morzu

co sam falami strof stworzyłem

albo zagubię się w przestworzu

marząc, że jestem…a nie byłem


pływać i fruwać sen mnie uczył

a jawa…topi i odskrzydla

lecz jestem…piszę…marzę…czuję

morze się płaszczy…stroszą skrzydła


i znowu frunę nad obłoki

słowa się same w wiersz składają

lot to realny…lot wysoki

lot dany tym, którzy kochają


29.03.2011


Marcowy poranek


jesion dzisiaj pokłonił mi się

porankiem przedwiosennym

ciepły dywan cienia rozścielił

na przedproża przyćmie

mój marcowy ogród łasił się

niczym marcująca kotka

szczerbate grabie przydreptały

pod sam próg

kulawa jednokoła taczka

też się jakoś przyturlała

zielona konewka

szyję jak żyrafa wygięła na głaskanie

nareszcie wiosna

tylko chochoły słomiane tulą się

drżąco do róż

przestraszone

patrząc rdzawymi oczami

na płonące opodal ognisko.


10.03.2011


Marzenie kija od miotły


nawet kij od Twojej miotły

wiosną marzy

że zielono zakwitnie

ciepłem pieszczony

i z zielonymi listkami

będzie mu do twarzy.


06.05.2011


Między jedną ręką a drugą


nawet nie otarłem się o grzech

a czuję się pokalany


modlę się o cud

nie pisania o samym sobie


księżyc obdarzył miłością

już tylu milczących głuptasów

a o mnie zapomniał

chyba za dużo gadam


milczenie jest prawdziwą poezją


między jedną ręką a drugą

tyle miejsca dla Ciebie


moje dłonie są jednak zbyt małe

by z nich uwić wielkanocne gniazdeczko


no i poszło moje szczęście

nie zdążyłem


nawet nie otarłem się o grzech


16.04.2011


Między ustami


Między ustami a ustami

Nieskończoność namiętna

Jak między deszczu kroplami

Nieprzemakalnie święta


Między ustami a ustami

Wierszy zielonych szeptanie

Na przedzaśnięcia

Kochanie


Między ustami a ustami

Słowa bezdźwięczne

Cisza miłością nabrzmiała

I TO jest piękne.


06.05.2011


Modlitwa o kochające ręce

Do Gabi


Bądź sobie, jak tam chcesz, realnym człowiekiem

Nic nie poradzisz! – twoje każde dzieło

Choćby się z trudów Herkulejskich wszczęło

Niedopełnionem będzie i kalekiem.

Cyprian Kamil Norwid


Ręce

Jak beczki obręcze pustej

Bez-winnej

Inaczej innej

Jak pozłacane ramy bezobrazia

Jak droga suknia obwisła wieszakiem

Takie…i nijakie

Osobno jednakie

Poobustronnie samotne

Smutne nibyparzyście

Ręce…

Moje piekło i czyściec

Unoszę puste

Do Ciebie

I proszę

Która jesteś w niebie

Weź moje ręce

Na krzyż

Na serce złóż

Albo

Nie wiem już

Pustka

I Cisza

I ciemno

Ręce…

Co dalej z Nami

Co ze mną

Ręce…

Miłości głodne

Pieszczot poczwórnych

Nadchmurnych

Tak kalekie bez Twoich rąk

bądź sobie jak tam chcesz, realnym człekiem…

Nie

Nie umiem

Tak nie chcę


Modlę się do Ciebie

Kamilu Cyprianie

Wymódl mi

rąk JEJ kochanie.


31.03.2011


Modlitwa o łaskę przeklinania


nie ma dnia bez goryczy suchych łez


nie potrzebuję parasola

gdy pada deszcz wchodzę do kościoła

ławki zawsze są puste

ostatnio zastałem szarą a może siwą zakonnicę ustawiała kwiaty przed grobem Chrystusa

obok położyła swoje zdjęcie z pierwszej komunii

była śliczną dziewczynką

wierząca w pojutrze

na zdjęciu napisała prośbę

taka chcę zmartwychwstać


nie ma dnia bez goryczy suchych łez


modlę się o pogodę

nie potrzebuję parasola

on nie ochroni

przed opluwaniem

biczowaniem

zwolnieniem bez wypowiedzenia

nakazem komorniczym

przed wszystkimi czternastoma stacjami

jeszcze nigdy nie doszedłem do piętnastej stacji

a tyle już przeżyłem Wielkich Piątków

w całym tego słów znaczeniu


nie potrzebuję parasola

zawsze wchodzę do kościoła gdy pada deszcz

i modlę się

o łaskę przeklinania


06.04.2011


Moja dola


tylko ból jest prawdziwy prawdziwie

szczęścia nie ma

brzmi zbyt fałszywie


nie ma prawdy prawdziwej

niestety

nie ma wierszy

są słowa poety

które bolą


a mą rolą

czytać i szlochać

a mą dolą

cierpieć i kochać


16 marca 2011


Moja wieczorna modlitwa


dziękuję Ci Panie

za dzisiejszy dzień

taki zwyczajnie zwyczajny

od samego rana

aż do przedzaśnięcia


dziękuję Ci Panie

i proszę

o dar spokojnego snu

i radosnego przebudzenia.


20.03.2011


Moja zasypialnia


nawet pająki przyjaźnie łączą przeciwne ściany

czuję się bezpiecznie pod tymi misternymi baldachimami

na wypłowiałej

kiedyś błękitnej pościeli

porozrzucane pomysły na jutro

w pustym wazonie

tylko rosochaty kikut nadziei

przez matową szybę okna

próbuje wpaść promyk słońca

w gościnę

obwisła firana skutecznie broni mojej samotności wczoraj

listonosz wrzucił przez szparę w drzwiach

chudą kopertę

nie było to jednak zaproszenie


04.04.2011


Moje łażenia


ale się dzisiaj nachodziłem

opowiem Ci gdzie byłem

najpierw, kochanie

odwiedziłem gniazdo bocianie

pan bocian wcale ludzi się nie boi

opowiedział mi o Egipcie

opowiedział o Troi

pani bocianowa wspaniała

żabą zieloną mnie poczęstowała

pytasz czy zjadłem…

nie pamiętam

ale pani bocianowa była wniebowzięta

pokazała mi swoje dzieci…

bliźnięta

parka prześliczna

przemiła

do Peru mnie zaprosiła

powiedziałem, że jestem bezlotem

ona na to

kłopoty na potem

my bociany mamy swoje sposoby

widzisz….

przelot do Peru mamy więc z głowy


potem odwiedziłem piramidę kreta szarego

na środku mego trawnika

nieskoszonego

fajny facet ten kret…

nieco niedowidzący

patrzący sercem…

piramidkami wiersze pisze

pokazał mi bratki od korzeni

pokazał mi piękno podziemnej ziemi

długie korytarze marzeń

wie pan, powiedział

dla mnie twarze

nie mają znaczenia

ja żyję jakby cieniem cienia

mam inne serce i inne oczy

może to pana zaskoczy

ale ja więcej widzę

i wcale tego się nie wstydzę

ciemność rozjaśnia i oświeca

to najjaśniejsza serca świeca

pan to rozumie

pan poeta

i tak skończyłem wizytę u kreta


potem byłem u pszczół

u mrówek

odwiedziłem kury

i stadko krówek

pogadałem z motylami

z białymi brzozami

brzozy w maju lubią gości

i zmęczony

lecz pełen radości

wróciłem do domu

a w domu

nic nowego

pusto

od rogu do rogu

smutno

od ściany do ściany

tapety wspomnień

i chłodu

wierszy bandaże

na rany


ale się dzisiaj nachodziłem

idę spać

prawie szczęśliwy


kolejny dzień przeżyłem


05.05.2011


Moje szuflady


otwieram szuflady

pełne niewiędnących skarbów

jakbym chciał dowiedzieć się więcej

o sobie

o zielonych żyłkach na nieco płowiejących liściach

o modlitwach zaklętych w paciorki niebieskiej róży

o pękniętych dzwonach na wieżach

ciepłych jak wulkany

o kamyczku ze ścieżki którą wracałaś po pracy

do śpiącego domu

o kapslu butelki piwnej

której nie dane nam było wyśpiewać

o zapachu dymu grillowego

znad niepieszczonych żeberek

o filuternie zakręconym włosku znad czoła

który wypadł gdy schylałaś się po upuszczony uśmiech


otwieram szuflady i

szukam siebie

a odnajduję Ciebie


30.04.2011


Monolog Błękitnej Brzozy


nic nie było jednoznaczne w jego krokach

nie wiedziałam

czy idzie

do moich gałęzi listków czy kwiatów

szedł jak plecień

za sobą zmieniał świat


widziałam

szedł do mnie


jak unosi się zmęczona zimą trawa

spod szarych kamieni wypełzają

jeszcze bardziej szare myszy

rozpaczające wierzby

radośnie popiskują

łaskotane przez puszyste bazie

kałuże błękitnie wysychają

nie płacząc


widziałam

szedł do mnie


nic nie było jednoznaczne w jego krokach

nawet

wyrzeźbione na mojej białej korze

serce


04.04.2011


Może ostatni wiersz


kot nie zdążył

przebiec ruchliwej ulicy

rozpłaszczył się pod kołami

jak stary, głupi dowcip

tuż obok białych pasów

zamiauczał tylko ko…..


bazie nie zdążyły

spokojnie zwiędnąć

w poranionych wazonach

niedoczekań

spalono je

na środowy popiół


jajka też nie zdążyły

skonały na gorących patelniach

nie stały się złocistymi kurczakami

tylko niektóre zmartwychwstały pisankami

pustymi komplementami wydmuszek


a ja?

czy ja zdążę?


nie wiem

czy to właśnie ten wiersz

będzie ostatni


czy Ty będziesz moją

ostatnią miłością


16.04.2011


Mój kamień


nie mogę strzelić

losowi między oczy

z procy dawidowej

mój kamień syzyfi

jest zbyt wielki powrotnie

nie obejmę go

najczulszą pieszczotą

jest cięższy od pustki

boleśniejszy od ciszy

jest


jak więc pokonać

Goliata rozpaczy?

deszczem łez co groby przenika?


05.04.2011


Muszę nauczyć się kłamać


już za niczym nie tęsknię

już o niczym nie marzę


wygasły wszystkie

romantyczne kominki

odgarbowały się

puszyste grzbiety dzików

poodklejały tapety

zielonych nadziei

a na świeżo wylanych

betonowych podłogach

zatarto ślady miłości


już o niczym nie tęsknię

już o niczym nie marzę


muszę nauczyć się kłamać

złamaną gałęzią

zabitym dzikiem

wesołą tapetą

betonową podłogą

muszę nauczyć się kłamać

że


już o niczym nie tęsknię

już o niczym nie marzę


03.05.2011


Nad parapetem


wyjdź oknem od ulicy

co się nie otwiera

przechyl piersią parapet

nie jutro

lecz teraz


odsłoń włosów firanę

zamknij usta i oczy

skórę na biodrach napnij

co koń wyskoczy


bądź chceniem chcenia

marzeniem marzenia

w dzień śnij, pij i kochaj

a nocą

opuść kotary okien

i szlochaj


27.06.2011 r.


Nadzieja


Niebieską różą zamknę usta

Śpiewać przestaną mleczne konwie

Jabłonie kwieciem nie zakwitną

Czy to początek

Czy już koniec


Brama drewniana nie rozwarta

Skrzynka na listy zielenieje

Próg jakby nadto się obniżył

Nadzieja zerka na nadzieję


Mlecze mniszkują na przedprożu

Nieprzydeptane Twoją stopą

Kukułka kuka osiem razy

Rozweselona mą głupotą


Niebieską różą zamknę usta

Nikogo już nie rozweselę

Nastanie nicość…pusta pustka

To bardzo dużo i…niewiele.


02.06.2011


Największy dowcip


zrobię Ci dowcip

zielony

na każdy dzień

godzinę każdą

jestem szalony

na cały rok

na życie całe

na słuch

na wzrok

na czuły dotyk

dowcip jak z Kinga

jak erotyk


zrobię Ci dowcip

cieniem

echem

rozwulkanieniem

i pośpiechem

niebieską różą

żonkilami

dowcip NAJ

ponad dowcipami


zrobię Ci dowcip

lubisz żarty

jestem szalony

i uparty

zrobię Ci dowcip

już go czynię

trwał będzie wiecznie

i nie minie

aż się spotkamy

w piekle

w niebie


Czujesz ten dowcip?

Kocham Ciebie


03.05.2011