PAULINA - BLOG PIELĘGNIARKI. Wiosna 2013. Neo
niedziela, 26 luty 2017
PAULINA - BLOG PIELĘGNIARKI Polskanightingale - jak pachnie piniądz [już na 1. miejscu w swojej kategorii!]

Wiosna 2013. Neo





To, gdzie będę pracować danego dnia, zależało od kierowniczki Karen. Każdy z czterech oddziałów miał swoje pielęgniarki. Na oddziale demencyjnym pierwszeństwo miała Loraine. Jeżeli akurat wypadł jej dzień wolny, mogłam zająć jej miejsce. Jeżeli akurat miała dyżur, zostawałam alokowana gdzie indziej.


Tego d
nia Loraine nie było w pracy, więc znowu dostałam przydział do opieki nad Andym i pozostałymi rezydentami z odcinka demencyjnego. Miałam dzisiaj szczególne zadanie. Do domu opieki wprowadzał się nowy staruszek. Dostałam do wglądu dokumentację – przed każdym przyjęciem kierowniczka jeździła do rodziny pacjenta, żeby przedstawić naszą placówkę, zebrać wywiad, między innymi o chorobach, o tym, co lubi, a czego nie, czy ma alergie i tym podobne. Dowiedziałam się od Karen, iż rodzina nowego pacjenta jest bardzo wymagająca. Syn chciałby zapewnić swojemu ojcu najwyższą jakości opieki i poszanowanie dla jego kultury. Wczytywałam się w dokumenty. 88-letni Vishal pochodził z Indii, przyjechał do Anglii z rodziną 40 lat temu do pracy w jednym z banków w Manchesterze. Gdy demencja ojca zaczęła coraz bardziej postępować, syn i córka, oboje lekarze z zawodu, postanowili umieścić go w dobrym, prywatnym domu opieki. I tak Vishal zawitał tego dnia do nas.

Gdy Vishal ze swoją rodziną przybyli do domu opieki, przywitałam ich uśmiechem. Nowy rezydent omiótł mnie wzrokiem. Wyglądał na zestresowanego. Nic dziwnego. Gdzieś w tle słychać było głośny śmiech na przemian ze szlochem. To jedna z pacjentek miała napady choroby dwubiegunowej. Zaprowadziłam Vishala i jego bliskich do salonu. Musiałam uzupełnić jego dokumenty, dowiedzieć się jeszcze kilku szczegółów. Zapewnienie rodziny, iż Vishal mówi dobrze po angielsku na nic się zdało. Kiedy kierowałam do niego bezpośrednio jakieś pytanie po angielsku, uporczywie używał języka hindi.

Pod wieczór, po wypełnieniu ogromu dokumentacji, związanej z przybyciem nowego rezydenta, nadszedł czas kolacji. Zaprosiłam Vishala do salonu. Chciałam zmierzyć podopiecznemu przed jedzeniem cukier we krwi, ponieważ chorował na cukrzycę. Usiadł przy stole, ale minę miał wyraźnie zdegustowaną. Jedzenie dopiero co przyjechało w specjalnych wózkach z kuchni, stały pod ścianą, posiłek trzeba było dopiero rozłożyć na talerze. Ku mojemu zdziwieniu Vishal przybrał obrażony wyraz twarzy, usłyszałam od niego pierwsze pierwsze angielskie słowa - zapytanie z oburzeniem, dlaczego jedzenie jeszcze nie zostało podane. Wstał szybko od stołu i wyszedł z salonu, a ja ciągle, z nakłuwaczem do mierzenia cukru w ręce i przygotowaną na pielęgniarskiej tacy insuliną, nie rozumiałam, co właściwie nie spodobało się nowemu pacjentowi. Za plecami usłyszałam śmiech Neo.

W pewnych kulturach nietaktem jest zaproszenie mężczyzny na posiłek, gdy jedzenie jeszcze nie jest przygotowane, dowiedziałam się od opiekuna. Cóż. Przypomniałam sobie kursy w Derby. Wykłady na temat równości i różnorodności ludzi. Wydaje mi się, że jeśli chodzi o edukację w Polsce, za mało się o tym mówi. Praktycznie wcale bądź bardzo zwięźle się wspomina o innych religiach, kulturach i obyczajach. Z godzin religii w szkole pamiętam jedynie słowa modlitw do nauczenia się na pamięć.

***

Siedząc naprzeciw siebie w sieciowej knajpce przy szklance Coli, rozmawialiśmy a to o życiu, a to o pracy. Neo opowiadał o sobie, swojej rodzinie. Wychował się w Nigerii, skąd pochodził jego ojciec, mama była Włoszką. Rodzeństwa ma bardzo dużo, bo jego ojciec lubił kobiety, i z wzajemnością. Oczywiście Neo nie pochwalał takiego układu, twierdził, że trzeba się skupić na jednej kobiecie, tej wyjątkowej. Romantycznie.

Neo chciałby się ustatkować - mówił. Szukał odpowiedniej kobiety. Tym razem miał nadzieję, że znalazł – patrzył mi prosto w oczy. Ja słuchałam go z zainteresowaniem, a w międzyczasie zastanawiałam się, czy potrafiłabym mieć partnera nie-Polaka. Wydawało mi się to bardzo trudne. Posługiwanie się w codziennym życiu językiem angielskim może być sporym wyzwaniem. Wyjazdy na wakacje na przemian do Nigerii, a potem do Polski? Ciekawe. Ale na pewno jest szereg spraw, których partner z innego kraju może nie zrozumieć - sytuacji politycznej, modelu rodziny, zachowań obyczajowych czy religijnych. Z rozmyślań wyrwał mnie Neo. Mówił do mnie coś z bardzo poważną miną. Pardon? Możesz powtórzyć?

- Paula, zależy mi na tobie. Muszę być szczery. Chciałbym się z tobą dalej spotykać, ale moja była partnerka jest ze mną w ciąży. Powiedz, czy ci to przeszkadza? - powtórzył Neo. Słowa uwięzły mi w gardle. Takiego pytania się nie spodziewałam. To nasze spotkanie było dla mnie czymś obiecującym, Neo był sympatycznym, przystojnym mężczyzną. Nie wiedziałam, jakie relacje miał z byłą dziewczyną, ale może jakbyśmy się nie spotykali, to byłaby szansa, że do siebie wrócą. Nie wyobrażałam sobie zabrać ojca jakiemuś dziecku. Już wiedziałam wtedy, że owszem, taka sytuacja mi przeszkadza. Niestety, jestem tylko człowiekiem, popełniam błędy – i opowiedziałam:

- Neo, muszę się zastanowić.

PAULINA - BLOG PIELĘGNIARKI Polskanightingale - jak pachnie piniądz [już na 1. miejscu w swojej kategorii!] - PRZEJDŹ DO BLOGA