Ważne, że o Starogardzie się mówi
poniedziałek, 10 listopad 2008

Żenujący poziom prowincji, jaki bije z tego miasta...

No i doczekaliśmy się uznania. Wprawdzie może nie o takie by nam chodziło, ale zawsze. Napisali o naszym pięknym, prastarym Starogardzie na stronach Wirtualnej Polski. Jak to mówią w polityce: nie jest ważne, jak o tobie mówią - dobrze czy źle, ważne, żeby w ogóle coś mówili. Tak też było z naszym kociewskim ziomkiem, który zasłużył sobie na uwiecznienie w Wirtualnej Polsce, gdyż prowadził samochód mając ponad 3 promile alkoholu. Oczywiście trafiali się już więksi rekordziści, ale nie każdy z nich miał samochód bez dowodu rejestracyjnego, ubezpieczenia OC i nie każdy próbował stówą przekupić policję. Do tego skosił niczym prawdziwy żniwiarz trochę znaków. Jak tylko pojawiła się informacja o jego wyczynach, od razu została odpowiednio skomentowana:

... ze Starogardu to znam tylko wódę i jest ohydna... ale i najtańsza zarazem. Jeśli koleś za pośrednictwem tego trunku dociągnął do trzech promili, to musiał być desperatem...

lub też inny, trochę chyba nie na temat, a mianowicie:

... żenujący poziom prowincji, jaki bije z tego miasta, jest zastanawiający i odstaje od reszty województwa pomorskiego... Nawet Tczew czy Pruszcz Gd., czyli wiochy totalne około 10 lat temu, właśnie teraz wyprzedzają was o dekadę, miasto rządzone przez komuchów dla komuchów. Wszystko na temat.

Między niektórymi z komentujących wywiązała się nawet polemika:

... głupi czy co, chciał dać tylko stówę...

... dokładnie, dołożyłby ze 2 - 3 zera i cieszyłby się wolnością. Mógłby w całym województwie bezkarnie wszystkie znaki wykosić...

No proszę. Nawet tak banalne zdarzenie, jak pokazują to przysyłane co tydzień do redakcji „Gazety Kociewskiej” przez policję notatki, wcale nierzadkie, może wzbudzać emocje. Nieważne czy pozytywne, czy nie. Ważne, że o Starogardzie się mówi.

Krzysztof Kłos - Gazeta Kociewska