Chcesz - masz. Felieton poranny
środa, 11 marzec 2009
Maile idą bezgłośnie. Przypuszczam, że miliardy. Wczoraj zaskoczył mnie listonosz.
- Hej, Tadeusz, poczekaj, mam sprawę. - krzyknął.
Wyglądał jakby z innej epoki w tym swoim ledwo rozpoznawalnym uniformie i z wielką, miękką i niechlujnie zawieszoną na wieszaku ramienia torbą. No tak, to on - kumpel z podstawówki. Ile to już lat? Nie chce się nawet liczyć, bo to trochę przygnębiające. Po kiego licha - pomyślałem - jeszcze tacy chodzą? Przecież dzisiaj - parafrazując słowa piosenki - wszyscy maile piszą i ludzie, wcale nie musicie schodzić z drogi. No ale co mu będę zaglądał do torby.
Zaproponował mi, żebyśmy urządzili klasowy zjazd.
- No tak, a zdjęcie? Jakaś klasowa fotka? masz?
- Mam - odrzekł listonosz. - Podaj mi swój mailowy adres.
Podałem. Jeszcze wieczorem od listonosza dostałem pocztę z załącznikiem - zdjęciem. Jakaś klasa z wczesnej podstawówki. Żadna twarz nierozpoznawalna. Potem sypnęło następnymi mailami - bezszelestnie, ze spamami. Bo ja wiem? Ze trzysta. Wśród nich perełki. Między innymi wiersz wybitnego kociewskiego poety adresowany do administratora portalu dra Piotra Madaneckiego, który robi habilitację, o czym dzień wcześniej temu poecie powiedziałem. Oto on:



Dzień dobry Panie Piotrze.

Ach witam, ach witam
i o zdrowie pytam.
Doszła mnie wieść nowa
że z Pana tęga głowa.
Gdy u kocionów dwa kije
Pan ciemnotę docenturą bije,
którą z wierzyczańskich łąk
przyniesie Panu bąk,
lub jakaś inna owadzia głowa
co się w szuwarach o zmroku chowa.
Niech umysł Pana uskrzydlą motyle
i niech kocionom wydłużą się gile.
Niech każdy kocion z zazdrości jęczy,
niech natchnie Pana kokon pajęczy.
Niech wszystkie insekty ta armia Piotrusia
nieudaczników moczydłem osiusia.
A w teścia rzucany oponentów jad
ze smakiem na obiad niech żre gównojad.
Już muszę kończyć me rymowanie
bo mnie dopada po prostu spanie.

Pozdrawiam i gratuluję.

No to Piotr się ucieszy, bo wiersz miły i ambitny:))) Ale też i przyszedł mail jakby na zamówienie. Muszę go przekopiować, bo dotyczy tematu, na który mieszkańcy Kociewia czekają jak żaba na deszcz. Tylko moment proszę, bo zachciało mi się w nocy czytać książkę i wstając rano zmiażdżyłem bosą stopa okulary. Moment, moment - jest:

http://gazetapraca.pl/gazetapraca/1,90443,6312904,Na_kryzys__aquapark.html

Tadeusz Majewski