Kociewski piłkarz
niedziela, 18 czerwiec 2006

Choć chwilowo w stanie spoczynku zawsze będę czuł się piłkarzem. A to znaczy, że czuję się jednym z ogromnej rzeszy lokalnych piłkarzy. Jako członek tej rodziny pokusiłem się o nakreślenie sylwetki takiego piłkarza – amatora biorąc pod uwagę jego styl życia. Opis dotyczy – ponieważ grałem w kilku klubach – nie jednego klubu. To opis drużyny, która mogłaby się nazywać Klub Piłkarski Kociewiak. Do rzeczy

Styl a wolność wyboru


Styl życia – mówiąc górnolotnie – wiąże się z problemem wolności jednostki. Nie ma stylu życia, kiedy nie ma wolności wyboru. W Polsce wachlarz możliwości wyboru ciągle się powiększa. Od lat jestem członkiem grupy społecznej piłkarzy lokalnych i obserwuję, jak ten wachlarz wyboru się zwiększa.

Nisko w rankingu


Co łączy pod względem stylu życia grupę chłopców, a z biegiem lat mężczyzn, zbierających się kilka razy w tygodniu, aby uganiać się za piłką – w słońcu lub niepogodzie? Piłkarzy amatorów – podkreślmy – bo w pewnym bowiem momencie (wydaje się, że w II lidze) piłka przestaje być tylko sposobem na życie, ale także sposobem na zapełnianie garnka. I wtedy już ten styl się zmienia.
Dokładna analiza stylu życia piłkarza lokalnego być może dałaby odpowiedź, gdzie leżą źródła kryzysu polskiego piłkarstwa. Przy takiej analizie wyszłoby, że pozycja piłkarstwa w hierarchii sportów modnych i pożądanych jest niska, a już zupełnie niska, jeśli idzie o ranking wymarzonych zawodów dla syna (w Polsce piłka nożna to sport wciąż niemal wyłącznie męski). Tymczasem niemieccy chłopcy w przeprowadzonych badaniach jako swój wymarzony zawód podają od niedawna właśnie zawód piłkarza.
Ta niska pozycja u nas wynika z potocznego wyobrażenia o piłkarzach w społeczeństwie. W społeczeństwie, którego znaczna część zafascynowana jest zachodnim stylem zdrowego życia, gdzie sport odgrywa jedną z kluczowych ról, obraz piłkarza, a zatem przedstawiciela dyscypliny bądź co bądź najpopularniejszej jest obrazem raczej negatywnym. Obraz piłkarza, a zatem jego stylu życia, którego nie należy naśladować. Jest to smutne, bo przecież często mówi się o dydaktycznej roli sportu.

Od 16 po czterdziestkę


Zespoły piłkarskie, w których grałem (Wierzyca Starogard, Grom Kleszczewo, Sokół Zblewo i Polanka Rokocin) w zależności od sytuacji finansowej klubu liczyły od kilkunastu do kilkudziesięciu mężczyzn oraz młodzieńców. Przedział wiekowy od 16 lat do grubo ponad 30. W większości są to zawodnicy, ale w tej grupie są też i trenerzy, kierownictwo oraz masażysta (jeśli na takiego klub stać – jest tylko w Wierzycy). Mowa nie tylko o specyficznym stylu życia piłkarzy, ale też o całym piłkarskim światku. No właśnie, trenerzy... Na każdą drużynę w mniejszym lub większym stopniu wpływa osobowość trenera, który, o ile ją posiada, swoim autorytetem buduje odpowiednią atmosferę. Nieraz, co wynika z moich doświadczeń, ta sama drużyna diametralnie zmienia oblicze, a więc niektóre elementy swojego stylu życia. Tu ciekawostka. W powiecie na 17 drużyn piłkarskich trenerów (mówimy o ludziach z kwalifikacjami instruktorskimi, trenerskimi, ewentualnie nauczycieli po AWF-ie) jest czterech: w Wierzycy, w Kaliskach, Smętowie i w Skarszewach. W pozostałych drużynach są to na ogół najstarsi grający zawodnicy bądź trenerzy hobbyści.

Piłkarz a zawód


Męskiej braci piłkarskiej nie łączy rodzaj wykonywanego zawodu. Pracują w różnych zakładach pracy, a piłka to dla nich pasja. Czy dałoby się żyć w KP Kociewiak tylko z kopania? Wyjątkowo i w dodatku byłoby to uzależnione od dobrego czy złego humoru prezesa. Owszem, piłkarz lokalny mógłby zaryzykować i liczyć na stypendium, ale te z reguły nie są przewidywane w przedsezonowych umowach. Mógłby liczyć na premie meczowe (jeśli są), ale te są uzależnione nie tylko od wyniku spotkania, ale także od długości czasu przebywania na boisku. Tak więc piłkarze mają różne zawody i pracują w różnych zakładach pracy. Ale z tego wynika coś, co ich łączy. Otóż piłkarze lokalni trenują w czasie wolnym od pracy albo wręcz poświęcają czas zwykle przeznaczony na pracę (np. soboty pracujące, spotkania pucharowe rozgrywane w środy). To eliminuje z uprawiania piłki ludzi mających dobrą pracę, np. w Polpharmie czy kilku innych firmach, gdzie dobrze płacą. Uogólniając – piłkarze grają dla siebie, piłka dla nich to pasja, hobby.

Wykształcenie


Drużyna piłkarska to dorośli, ale także młodzież uczęszczająca do szkół. Tutaj kilka słów o wykształceniu piłkarzy. Są to przede wszystkim absolwenci szkół zawodowych, ale większość z nich (zwłaszcza w ostatnich kilku latach) kontynuuje naukę w szkołach wieczorowych. Doceniają już wagę wykształcenia. Oprócz piłkarzy legitymujących się wykształceniem średnim w Kociewiaku grają studenci i wcale nie są to sporadyczne wyjątki.

Techno? Za głośno


Z poziomem wykształcenia zwykle wiąże się tzw. uczestnictwo w kulturze, sposób wysławiania oraz konsumpcja określonych dóbr materialnych. W pierwszym przypadku dla piłkarzy nie ma to większego znaczenia. Uczestnictwo w kulturze uzależnione jest oczywiście nie tylko od aspiracji konkretnego człowieka, ale także od dostępności instytucji kulturalnych.
Fakt dostępności instytucji kulturalnych nie jest decydującym czynnikiem uczestnictwa w kulturze piłkarzy. Znani mi zawodnicy z klubów trójmiejskich, którzy co jakiś czas ściągani są jako wzmocnienia na kociewską ziemię, mimo łatwego dostępu do teatrów, opery, galerii sztuki czy muzeów, wcale z tych instytucji kultury nie korzystali częściej niż Kociewiacy. Te placówki kultury goszczą piłkarzy jedynie podczas szkolnych wycieczek lub do niedawna wyjazdów organizowanych przez zakłady pracy. Uczestnictwo w kulturze sprowadza się więc do bardzo rzadkich wizyt w kinie czy wypożyczalni filmów wideo. Ale piłkarze na temat nowości filmowych dyskutują chętnie.
A muzyka? O niej mówi się z mniejszym zapałem niż o filmie. Tutaj dają się zauważyć podziały wynikające z wieku. Zdecydowanie najpopularniejszą muzyką wśród piłkarzy jest muzyka popularna, ale wśród młodszych są też fani np. muzyki techno, której w żaden sposób nie akceptuje starszyzna drużyny (problem muzyki pojawia się na długich wyjazdach autokarowych). Niewielu z moich kolegów przyznałoby się do sympatii do rocka, który pozostaje dla nich czymś nazbyt ekspresyjnym, niepotrzebnie hałaśliwym i trudnym do zatańczenia.

Oglądalność telewizji i czytelnictwo


Tu sytuacja wydaje się nie odbiegać od tej, z którą spotykamy się przy badaniu reszty społeczeństwa. Wśród deklarowanych sympatii telewizyjnych przeważają programy rozrywkowe i filmy. Zasadnicza różnica – co oczywiste – to sport, a przede wszystkim piłka nożna. Na oglądanie piłki nożnej piłkarze, szczególnie w czasie trwania ważnych imprez, poświęcają mnóstwo czasu. To wiąże się z panującym wewnątrz grupy nakazem (niemalże formalnym) znajomości wszystkiego, co związane z piłką – począwszy od nazwisk wielkich gwiazd i pozycji, na których występują, poprzez transfery, wyniki, składy grup, aż do szczegółów produkcji najnowszego sprzętu piłkarskiego albo imion żon ulubionych zawodników. Tego typu nakazowi podporządkowany jest również wzór czytelnictwa. Prawie wszystko, co interesuje piłkarzy, znajdą oni w swoim „branżowym” tygodniku „Piłka nożna” oraz w dodatkach sportowych lokalnych dzienników, z których czerpią wiedzę na temat swoich przeciwników i sytuacji w lidze, w której rywalizują.

„Rzuć nosówkę” czyli „podaj dokładnie”


Tym, co chyba najbardziej wyróżnia piłkarzy lokalnych, jest specyficzny sposób wysławiania się. Na słownictwo przeciętnego zawodnika w niewielkim stopniu wpływa lektura literatury pięknej oraz prasy innej niż sportowa. Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że najchętniej oglądane programy telewizyjne dotyczą sportu, to nietrudno odgadnąć, że dominuje słownictwo właśnie z tej dziedziny. Nie ma jednak wyszukanych sformułowań komentatorów sportowych. Język boiska jest dla piłkarza kociewskiego jego codziennym językiem, najbliższym mu i tym, którym najłatwiej opisać mu świat. Język piłkarzy lokalnych to swego rodzaju slang, którego korzenie trudne są do zlokalizowania, tym bardziej, że wiele pojęć ewoluuje, a inne się nie przyjmują i szybko ulegają zapomnieniu. Kilka przykładów. Dajmy na to piłkarz, który chce powiedzieć, że padła bramka samobójcza, powie po prostu: „dali swojaka”, jeśli wyraża podziw dla piękna sprzętu piłkarskiego kolegi, powie: „si buciki” (wersja szczególnie swego czasu popularna w Trójmieście) albo „buty pełen wypas”. „Zerżnąć w słupek” zamiast „strzelić w słupek”, „skręcić barana” zamiast „kiwać przeciwnika”, „klepać”, zamiast podawać sobie bez przyjęcia piłki. Te oraz inne powiedzenia przenikają do języka codziennego, np. „mieć nad kimś przewagę” to po prostu „jechać z kimś”. Ciekawe, jak ów specyficzny rodzaj języka rodzi się i funkcjonuje, ale tutaj powiedzmy tylko jedno: ten język bez wątpienia jest specyficzną cechą stylu życia opisywanej grupy.

Wielka torba na żel


Może mniej znaczące różnice dotyczą ubierania się. Tutaj najbardziej charakterystyczne są nie tyle główne części garderoby, jak spodnie (dżinsy – najlepiej Levi's
albo równie znana marka, ewentualnie dresy jednej z renomowanych sportowych firm odzieżowych – Nike, Adidas, Kappa itd.), buty (prawie obowiązkowo adidasy - firmy jak wyżej) czy bluzy (niemal wyłącznie sportowe; tradycyjne swetry nie cieszą się specjalną popularnością), ale dodatki w postaci grubych złotych łańcuchów służących jako biżuteria oraz, co jest moim zdaniem czymś szczególnie charakterystycznym, ogromnych sportowych toreb, których klasa określana jest nie tylko przez logo firmy, cenę, ale również przez wielkość. Na wymienione wyżej części obowiązujące w tej grupie garderoby piłkarze zdolni są wydawać większość swoich pieniędzy.
Czymś, co w charakterystyczny sposób uzupełnia wizerunek piłkarza, jest pokaźna ilość żelu na najczęściej króciutko przystrzyżonej czuprynie. Wydaje się, że to upodobanie do kosmetyków do włosów jest swojego rodzaju modą obowiązująca w całym piłkarskim świecie. O rozległości tego trendu świadczy choćby sytuacja, kiedy to na jednym z prasowych pokazów nowej piłki Adidasa były trener mistrzów świata Francuzów Aime Jacket tymi słowami zwrócił się do jednego z włoskich dziennikarzy (cytuję z pamięci): „Widzę, że zna się pan na piłce nożnej – przepisowa ilość żelu na włosach”.

Rozrywka


Oprócz ubrań piłkarze szczególnie chętnie wydają pieniądze na rozrywkę. To stali bywalcy dyskotek. Rozrywka, której hołdujemy, nie stanowi wyjątku w polskim krajobrazie. Alkohol i podrywanie dziewczyn, jeżeli mowa o dyskotece, albo gra w bilard, lotki lub karty, jeśli spotykamy się w barze. Nie jest to więc specjalnie wyszukany sposób spędzenia reszty wolnego czasu i wydawania pieniędzy. Ale, co ważne, piłkarze szczególnie chętnie spotykają się we własnym, hermetycznym gronie. Niestronienie od alkoholu w specyficzny sposób koresponduje z dbałością o kondycję i zdrowie, które to cechy nie są obce żadnemu z piłkarzy.

Piłka czy rodzina?


Wydaje się, że tym, co szczególnie łączy piłkarzy, jest fakt poświęcania piłce oraz drużynie czasu przeznaczonego w innej sytuacji na kontakt z rodziną. Bywa to źródłem rozterek i dylematów, które jednak najczęściej poświęcane są na korzyść piłki. Szczególnie charakterystyczne jest to dla starszych piłkarzy, którzy założyli już własne rodziny i ich kosztem oddają się swojemu ulubionemu zajęciu (poświęcają na przykład swoje urlopy na wyjazd na obóz przedsezonowy). Właśnie to postawienie piłki w centrum swojej życiowej aktywności, a jednocześnie niechęć do postawienia tylko na nią (choćby sprawa higieny życia) sprawia, że piłkarze lokalni niemal zawsze pozostają tylko średnikami, mimo talentu i predyspozycji, a często nawet pracowitości.

Na zakończenie


Opisywane przeze mnie środowisko nie jest wyjątkowe na mapie piłkarskiej Polski. Poza tym... chciałbym się pochwalić, że niedawno kupiłem sobie dość dużą piłkarska torbę, na którą wcześniej nie było mnie stać. Teraz, mimo wyraźniej nadwagi oraz zbyt długich włosów, czuję się piłkarzem prawie kompletnym.

Piłka jest ponad tym wszystkim
Piotr Wiśniewski – 20 l. Napastnik Kociewskiego Klubu Piłkarskiego „Wierzyca”. W jesiennej rundzie rozgrywek IV ligi strzelił 15 bramek (z tym dorobkiem jest na trzecim miejscu w IV lidze). Ukończył zasadniczą Szkołę Zawodową w Starogardzie. Pracował w Polmecie, obecnie bez pracy. Ma zamiar zostać zawodowym piłkarzem. Znajduje się w sferze zainteresowania nawet II-ligowych klubów. Gra w piłkę od małego. Zaczynał na szkolnym boisku PSP nr 4 w wieku 6 lat.

Piotr Wiśniewski: Nie wyróżniałem się wtedy (na boisku PSP 4 – przyp. red.) jako napastnik, bo na takim małym boisku każdy gra wszędzie, na każdej pozycji. Nikt z dorosłych, trenerów, mnie nie wyławiał. Po prostu namówili mnie koledzy do pójścia na trening do pana Kazimierza Jankowskiego. Miałem wtedy 9 lat. Byłem młodszy od tych najmłodszych – trampkarzy rocznik '81.
Chciałem zawsze grać w piłkę, ale jeszcze byłem za młody, żeby wiązać z nią przyszłość. Jako trampkarz grałem – można powiedzieć – cały czas. Na treningu i na podwórku. Różnie było. Jak mama pozwalała, to od godziny 16 do 21. Rodzice na ogół pozwalali. Uważali, że lepiej, jak spędzam czas na treningu niż gdzie indziej.
To było z 6 lat temu. Nie czułem, żeby był jakiś system wyławiania talentów, ale interesował się mną Marek Jankowski, człowiek całkowicie oddany piłce nożnej.
Myślę, że pomimo 20 lat uda mi się zrobić karierę piłkarza.
Czy piłka nożna jest droga?
Mam buty Adidas – ok. 300 zł. Wszyscy mają buty tej klasy. Mamy dresy, ortaliony. To funduje klub. Raz w tygodniu mamy odnowę biologiczną, saunę, solankę w „Rekordzie” i masażystę. Po każdym meczu obiad. Jak na IV ligę – uważam – mamy dobre warunki. Premię dostajemy w zależności od miejsca w tabeli. Teraz jesteśmy na 10. miejscu i nie ma premii.
Muzyka? Na czasie, metal. Generalnie nie mam ulubionego gatunku.
Film. Lubię dobrą komedię. Do kina nie chodzę. Wole wypożyczalnie wideo.
Książek nie czytam. Jak zaczynałem czytać, to po pięciu stronach zapominałem, o co chodzi... To tak żartem. Ale generalnie nie lubię czytać.
Wolny czas spędzam z dziewczyną. Chodzimy na spacery. Do knajp nie chodzę. Nie stać mnie.
Co nas łączy? Czasami po meczu idziemy na wspólny obiad. Często też się odwiedzamy.
Wykształcenie nie jest w drużynie ważne. Grają z różnym. Może z pięciu na 18 studiuje. Piłka nozna jest ponad tym wszystkim.

Patryk Gabriel, Tygodnik Kociewskie


Zapraszamy do dyskusji na temat organizacji naszego lokalnego piłkarstwa na forum: www.naszemiasto.


Zarobki lokalnego piłkarza
stypendium – ok. 300 – 400 zł miesięcznie
premia za wygrany mecz – ok. 2000 zł na drużynę
dożywiania – od 10 do 20 zł za trening
dodatek na sprzęt – ok. 200 zł na rundę

W praktyce suma równa się... 0